Mecz Polaków sklasyfikowanych na szóstej pozycji w rankingu ATP "Doubles Race" z Amerykanami, którzy zakończą sezon na pierwszym miejscu, trwał godzinę i 38 minut.

Reklama

W pierwszym secie bracia Bryanowie chwilami dominowali na korcie i dwukrotnie zdołali przełamać serwis Fyrstenberga (w trzecim i w siódmym gemie). To pozwoliło im rozstrzygnąć go na swoją korzyść 6:2.

Druga partia była zacięta od pierwszej do ostatniej piłki, a do stanu 5:5 obie pary utrzymywały swoje podania, choć miały po kilka "break pointów" - siedem Polacy, a ich rywale o jeden mniej. Wykorzystały po jednym.

"Trudno tutaj mówić o szczęściu. W decydujących momentach oni nie mogli nas przełamać, my ich również, choć byliśmy bliżej. Ale wszystko odwróciło się od stanu 5:6 i później już poszło na +naszą stronę+" - dodał Matkowski.

Najpierw Amerykanie objęli nieoczekiwanie prowadzenie 6:5, przełamując ponownie Fyrstenberga. Wydawało się, że postawią przysłowiową kropkę nad "i" przy serwisie Mike'a Bryana, szczególnie gdy odskoczyli na 40:15 i tym samym mieli wówczas do dyspozycji dwa meczbole.

Obu meczboli Amerykanie nie wykorzystali, podobnie jak i trzeciego przy mistrzowskim punkcie (przy równowadze). Był to skutek skutecznej gry przy siatce Polaków, którzy w tym okresie praktycznie się nie mylili.

Reklama

Doszło do tie-breaka, w którym Fyrstenberg i Matkowski odskoczyli na 6-3, a zakończyli go wynikiem 7-4 przy drugim setbolu.

Chwilę po tym Bob Bryan udał się do łazienki, a po jego powrocie sędzia zarządził super tie-breaka. Decydująca rozgrywka była prawdziwym popisem Polaków, którzy szybko uciekli na 3-0 i 8-3.

Rywale próbowali odrobić straty i wyszli na 5-8, ale skuteczny wolej Fyrstenberga doprowadził do pierwszego z czterech możliwych meczboli. W końcówce zrobiło się nerwowo, ale po trzech przegranych wymianach kluczowy okazał się wygrywający serwis Matkowskiego, przy którym Bob z trudem sięgnął piłkę ramą rakiety.

Po dwóch kolejkach spotkań Polacy mają w dorobku dwa zwycięstwa. W czwartek zmierzą się z Austriakiem Juergenem Melzerem i Niemcem Philippem Petzschnerem, triumfatorami Wimbledonu, którzy są 12. parą w rankingu.