"Nie da się ukryć, że po tym, czego udało mi się dokonać w tym roku nie omieszkałem uczcić lampką ulubionego wina. No dobrze, to było więcej niż jeden kieliszek, ale i powód do tego był ważny. Zresztą nigdy nie ukrywałem, że lubię wina. Oczywiście w następnych dniach nie grałem w tenisa, ani nawet nie trenowałem. Miałem więc dobre wytłumaczenie, a to był po prostu początek krótkich wakacji, a teraz czas na pracę i przygotowania do kolejnego roku" - powiedział Djokovic podczas spotkania z dziennikarzami w Abu Zabi.

Reklama

Właśnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich tenisista z Belgradu przebywa od kilku dni. Trenuje tam przed nowym sezonem i przygotowuje się jednocześnie do udziału w pokazowym turnieju z udziałem kilku innych czołowych tenisistów świata, w tym Hiszpana Rafaela Nadala (nr 2.) czy Szwajcara Rogera Federera (3.), który rozpocznie się 29 grudnia, a zakończy w Sylwestra.

"Ten rok był dla mnie po prostu niewiarygodny, mam nadzieję, że przez to nie będzie niepowtarzalny. Czy uda mi się powtórzyć choćby większość z tych wyników? Kto wie? Na pewno chciałbym i wierzę, że to jest możliwe. Jak zawsze patrzę do przodu optymistycznie. Po prostu ufam swoim zdolnościom, zaangażowaniu i formie, a reszta i tak jest przecież zupełnie niewytłumaczalna, tak jak talent. Czemu więc to nie miałoby się powtórzyć?" - dodał ze śmiechem 24-letni Serb.

W 2011 roku Djokovic wygrał 70 meczów, a poniósł tylko sześć porażek, w tym dwukrotnie skreczował z powodu kontuzji. 4 lipca po raz pierwszy w karierze objął prowadzenie w rankingu ATP World Tour i od tego czasu nieprzerwanie jest jego liderem. Zarobił rekordową sumę 12 619 803 dolarów.

Serb rozpoczął sezon od serii 43 wygranych meczów, a od grudnia 2010 roku (odniósł dwa zwycięstwa w finale Pucharu Davisa) był niepokonany w 45 pojedynkach. Tę serię przerwał dopiero w czerwcu Federer w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros.

Djokovic triumfował w trzech z czterech imprezach zaliczanych do Wielkiego Szlema: Australian Open, Wimbledonie i US Open, w pięciu z dziewięciu w cyklu ATP Masters 1000: w Indian Wells, Miami, Rzymie, Madrycie i Montrealu, a także w turniejach ATP w Dubaju i rodzinnym Belgradzie. Sześciokrotnie pokonał w ich finałach Nadala.

"Nie uważam, żebym osiągnął wszystko, bo wciąż mam coś do udowodnienia. Przecież przez całą karierę nie stoi się mentalnie w tym samym miejscu, lecz wciąż i wciąż się rozwija poprzez ciężką pracę i cierpliwość. Cztery, pięć lat temu wierzyłem, że kiedyś będę numerem jeden i to zrealizowałem. Teraz muszę jeszcze udoskonalić swoją grę, poprawić nawet najdrobniejsze szczegóły jak to tylko będzie możliwe. Pomoże mi w tym pewność siebie, której nabrałem choćby dzięki zwycięstwom w największych turniejach. Poza tym wynikowo mógłbym jeszcze choćby skompletować Wielkiego Szlema" - uważa tenisista z Belgradu, który w Abu Zabi zmierzy się 29 grudnia z Francuzem Gaelem Monfilsem.

Zwycięzca w półfinale zmierzy się z Federerem, natomiast w drugiej połówce skróconej drabinki Nadal czeka na lepszego zawodnika w meczu Hiszpana Davida Ferrera z Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą. W Sylwestra rozegrany zostanie finał.

Reklama