Zawsze jest rozczarowanie, gdy odpada się w pierwszym tygodniu w Wielkim Szlemie, ale to się zdarza. Nie mogę powiedzieć, żebym dzisiaj grała słabo, po prostu ona rozegrała niewiarygodny mecz. Było dużo niewykorzystanych szans i popełniłam trochę za dużo prostych błędów na początku obydwu setów, niestety - powiedziała po meczu Radwańska.

Reklama

Swieta miała ostatnio lepsze miesiące i gorsze, a gorsze na pewno pod koniec ubiegłego roku i na początku tego. Jednak ostatnio znów zaczyna grać dobrze. Na pewno dzisiaj mój serwis nie był tak efektywny jak w poprzednich meczach - dodała.

Był to 13. pojedynek tych zawodniczek, po raz dziesiąty lepsza okazała się Rosjanka, w tym szósty raz z rzędu. Wcześniej wygrała też ich jedyny mecz na "ziemi", w 2009 roku w Paryżu, a później triumfowała w tej imprezie.

Wyszła na kort z nastawieniem, że musi grać agresywnie i ładowała tyle siły w piłkę, ile się dało. Świetnie odpowiadała na mój serwis i w trakcie wymian posyłała piłkę pod dobrym kątem, ale i w defensywie dobrze się spisywała. W drugim secie miałam szansę na wyrównanie, ale mi się nie udało i znów mnie przełamała - oceniła Radwańska.

W czwartek po godzinie 18 krakowianka zakończyła występ deblowy z Niemką polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Przegrały w trzech setach z Włoszkami Flavią Pennettą i Francescą Schiavone.

Szczerze mówiąc nie sądzę, żebym po deblu była jakoś mocniej zmęczona. Oczywiście na "ziemi" mecze bardziej męczą niż na innych kortach, ale generalnie to nie miało wpływu na moją dzisiejszą grę, więc tym się nie będę tłumaczyć. Gdyby faktycznie moje siły były na granicy wyczerpania, to pewnie bym odpuściła debla, nawet w połowie turnieju, ale tu nie było takiej sytuacji - przyznała Radwańska.

W piątek rano do Anglii poleciała Urszula Radwańska, która w Paryżu odpadła w drugiej rundzie po porażce z Czeszką Petrą Kvitovą (nr 4.). Weźmie udział w turnieju ITF na trawiastych kortach o puli nagród 75 tysięcy dolarów.

Ula jest wciąż na styku, jeśli chodzi o ranking na olimpiadę, więc będzie próbowała jeszcze w ostatnich dniach zdobyć trochę punktów w Nottingham. Nieprędko się zobaczymy, bo potem gra w turnieju WTA w Birmingham oraz s'Hertogenbosh, więc spotkamy się dopiero na Wimbledonie. Ja przed nim wystąpię tylko w Eastbourne, a teraz wrócę na ponad tydzień do Krakowa i będę tam trenować z tatą na sztucznej trawie - stwierdziła Radwańska.

Reklama

Kuzniecowa przyjechała do Paryża po dwóch porażkach w pierwszych rundach turniejów WTA na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie.

Zagrałam dzisiaj dobry mecz, ale nie wiem czy najlepszy w tym sezonie. Choć może faktycznie taki był. Jestem zadowolona ze swojej gry i ze zwycięstwa, no i tego, że dobrze się czuję na tych kortach - powiedziała Kuzniecowa, obecnie 26. w rankingu WTA Tour.

Agnieszka jest ostatnio w świetnej formie, jest trzecia na świecie, więc pokonanie jej to bardzo dobry wynik. Tym bardziej, że ona niesamowicie potrafi czytać grę rywalek. Do tego świetnie się porusza po korcie, jest szybka i sprytna. Dobrze gra z kontry. Dlatego rywalizacja z nią jest zawsze trudna - dodała Rosjanka.

Kaptan reprezentacji Polski w rozgrywkach o Fed Cup Tomasz Wiktorowski, który towarzyszy Radwańskiej jako trener podczas turniejów, jako główną przyczynę porażki wskazał brak dyscypliny taktycznej. Choć, jego zdaniem, wynikało to z okoliczności meczu, bowiem: Swieta dyktowała warunki gry od samego początku do końca.