53. w rankingu WTA Cibulkova po raz trzeci zmierzyła się ze sklasyfikowaną o pięć pozycji wyżej Giorgi. Zrewanżowała się Włoszce za porażki w obu poprzednich spotkaniach.

Reklama

Słowaczka od początku była wymieniana w gronie kandydatek do triumfu w katowickich zawodach i potwierdziła pokładane w niej nadzieje. W poprzednim sezonie przez kilka miesięcy zmagała się z kłopotami zdrowotnymi, a po powrocie na kort nie odnosiła sukcesów. W efekcie wypadła z czołówki. W tym roku powoli wraca do dobrej dyspozycji, co potwierdziła występem w Spodku.

Niespełna 27-letnia zawodniczka po raz 13. zagrała w finale singlowych zmagań. W dorobku ma obecnie pięć tytułów, na ostatni z nich czekała dwa lata. Giorgi w decydującym pojedynku zagrała po raz piąty. Tylko jeden z nich zakończył się jej sukcesem. W tym sezonie wcześniej ani razu nie awansowała nawet do półfinału. W Katowicach wykazuje zadziwiającą regularność - brała udział również w dwóch poprzednich edycjach i za każdym razem docierała do finału, ale w obu tych próbach też musiała uznać wyższość przeciwniczek.

W ćwierćfinale wyeliminowana została Magda Linette. W pierwszej rundzie odpadła Paula Kania. Tuż przed rozpoczęciem zawodów o wycofaniu się poinformowała Agnieszka Radwańska, która miała być najwyżej rozstawioną tenisistką.

Wyniki finałów:
gra pojedyncza
Dominika Cibulkova (Słowacja, 8) - Camila Giorgi (Włochy, 5) 6:4, 6:0
gra podwójna
Eri Hozumi, Miyu Kato (Japonia) - Marina Mielnikowa, Walentyna Iwachnienko (Rosja) 3:6, 7:5, 10-8