- zaznaczył ironicznie Archutowski.
On i Chrzanowski spotkali się w środowy wieczór z dziennikarzami w Zielonej Górze, po meczu Polek w turnieju Pucharu Federacji. Chcieli przedstawić stanowisko PZT w sprawie krzywdzącej - ich zdaniem - decyzji Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). Ta - na skutek wprowadzonej w tym roku reformy Pucharu Davisa - zdegradowała biało-czerwonych do Grupy III, mimo że w sportowej rywalizacji wywalczyli oni jesienią awans do Grupy I.
- podkreślił wiceprezes krajowej federacji.
Jak dodał, jeśli nie uda się wywalczyć uznania sportowych racji, to PZT będzie domagał się odszkodowania. Pieniądze będzie chciał wypłacić zawodnikom, którzy wystąpią w rozgrywkach niższego szczebla, choć powinni dostać większe premie za występ na wyższym szczeblu.
Chrzanowski przyznał, że w grę nie wchodzi bojkot tych rozgrywek w tym sezonie.
- wyjaśnił.
Podkreślił, że według regulaminu Pucharu Davisa po reformie w Grupie III powinny się znaleźć ekipy, które spadły z Grupy II, te, które się utrzymały, oraz te, które awansowały z Grupy IV. Biało-czerwoni nie należą do żadnej z tych grup, a przypisani zostali do wspomnianego poziomu zmagań na podstawie klucza geograficznego.
- podsumował szef wyszkolenia.
Wprawdzie w poprzednim schemacie rozgrywek biało-czerwoni zapewnili sobie awans do Grupy I, to jednak reforma przyniosła podział według nowych zasad, a decydujące znaczenie miał ranking. Polska na światowej liście zajmuje dopiero 69. miejsce. Tak niska pozycja to w dużym stopniu efekt kary nałożonej na PZT za nieprzepisowo szybką nawierzchnię w meczu z Argentyną w Gdańsku w Grupie Światowej w 2016 roku. Wówczas ITF odebrała Polakom 2000 punktów rankingowych.
PZT wnioskował o uchylenie kary, argumentując, że gdy ITF ją nakładała, nie było jeszcze wiadomo, jak wielkie będzie znaczenie rankingu w 2019 roku. Apelacja została jednak odrzucona i biało-czerwonym przyjdzie rywalizować na niskim poziomie.