Zajmująca 104. lokatę w światowym rankingu Świątek miała duże szczęście w losowaniu. Trafiła bowiem na Janicijevic, która nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Francuzka nie należy do światowej czołówki w juniorach, ale mimo to dostała szansę od organizatorów French Open, którzy przyznali jej tzw. dziką kartę.

Wtorkowe spotkanie tych zawodniczek nie miało większej historii i trwało zaledwie 58 minut. Warszawianka co prawda na otwarcie straciła podanie, ale odpowiedziała przełamaniem powrotnym, a po kilku minutach prowadziła 4:1. W drugiej części tej odsłony co prawda straciła parę razy czujność i w efekcie własnych pomyłek dała Janicijevic kilka okazji na "breaka". Francuzka wykorzystała jedną z nich. Zwycięstwo Polki w tej partii było jednak niezagrożone.

Świątek w drugim secie ograniczyła liczbę błędów i grająca bardzo zachowawczo rywalka nie miała nic do powiedzenia. Nastolatka ze stolicy szybko zapisywała na swoim koncie kolejne gemy, nie oddając tym razem Janicijevic żadnego.

Polka zaliczyła cztery podwójne błędy serwisowe, podczas gdy Francuzka ani jednego. Warszawianka zanotowała również więcej niewymuszonych błędów - 24, przy 13 po stronie rywalki. Ofensywny styl gry podopiecznej trenera Piotra Sierzputowskiego opłacił się - miała 28 uderzeń wygrywających, a jej przeciwniczka zaledwie sześć.

Świątek dzięki temu zwycięstwu wróci do czołowej "100" listy WTA, w której zadebiutowała w połowie kwietnia. Była wówczas 88. rakietą świata. W wirtualnym rankingu obecnie plasuje się na tej samej, najwyższej w karierze pozycji.

Teraz w Paryżu młodą tenisistkę czeka pierwszy w karierze pojedynek z rozstawioną z "16" Qiang Wang. Chinka pokonała we wtorek swoją rodaczkę Saisai Zheng 6:1, 7:5.

Wang nie ma na koncie jak na razie większych sukcesów w Wielkim Szlemie. Jej najlepszym wynikiem w zawodach tej rangi jest trzecia runda, do której dotarła w ubiegłym roku we French Open i w US Open oraz w Australian Open 2019.

Chinka jest 16. rakietą świata, co jest jej najwyższą lokata w karierze. Na kortach ziemnych przegrała pierwsze mecze w Stuttgarcie, Madrycie i Rzymie. Lepiej poszło jej w Pradze, gdzie zatrzymała się na ćwierćfinale, a w ubiegłym tygodniu w Strasburgu odpadła rundę wcześniej.

Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rozgrywa pierwszy "dorosły" sezon w karierze. W poprzedniej edycji French Open warszawianka startowała w turnieju juniorskim. W singlu dotarła wówczas do półfinału, a w deblu - w parze z Amerykanką Caty McNally - triumfowała.

Debiut w głównej drabince seniorskiego Wielkiego Szlema zaliczyła w styczniu. W Australian Open przeszła eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, miała zagwarantowane miejsce w zasadniczej części turnieju.

Po tak udanym dla nastolatki występie w Lugano w kolejnych startach na "mączce" nie było już tak dobrze. W Pradze - jako kwalifikantka - przegrała mecz otwarcia, wycofała się z eliminacji w Madrycie, a do tych w Rzymie się nie dostała.

Kilka godzin wcześniej awans do drugiej rundy w singlu wywalczyła również Magda Linette, która uporała się z inną Francuzką Chloe Paquet 3:6, 6:1, 6:2.

W poniedziałek Hubert Hurkacz przegrał mecz otwarcia z liderem rankingu ATP Serbem Novakiem Djokovicem 4:6, 2:6, 2:6.

Wynik meczu 1. rundy gry pojedynczej kobiet:
Iga Świątek (Polska) - Selena Janicijevic (Francja) 6:3, 6:0