Wydarzenie miało miejsce pod koniec pierwszego seta meczu 1/8 finału z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą. Djokovic - główny faworyt imprezy - pozbywając się piłki po zakończonym gemie i stojąc tyłem, w niezamierzony sposób trafił wybitą piłką w sędzię liniową, za co został wykluczony z rywalizacji. Kobieta upadła na kolana, zaczęła się dusić i złapała się za szyję, ale sytuacja szybko została opanowana.

Reklama

33-letni Djokovic, jeden z najlepszych tenisistów w historii, po przerwanym spotkaniu szybko się spakował i odjechał z obiektu. Później poinformowano, że udał się na lotnisko i błyskawicznie opuścił Nowy Jork. W mediach społecznościowych Serb przeprosił organizatorów turnieju oraz wszystkich, którzy poczuli się dotknięci jego zachowaniem. "Tak mi przykro..." - napisał.

Nie chciał jednak rozmawiać z dziennikarzami i do tej pory nie zabierał publicznie głosu w tej sprawie. Teraz - przed turniejem w Rzymie - postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami.

Zaakceptowałem to, co się stało, choć przyznaję, że nie było to łatwe. Dyskwalifikacja była dla mnie szokiem. To było trudne, tym bardziej, że czułem się znakomicie i miałem w Nowym Jorku inny cel przed oczami. To wszystko stało się jednak tak szybko i było tak niespodziewane, że sam nie wiedziałem, jak zareagować - przyznał Serb.

Lider światowego rankingu jest teraz wdzięczny, że znowu może stanąć do rywalizacji. Im szybciej to wszystko wymażę z pamięci i zastąpię innym wspomnieniami, tym lepiej. To nie znaczy jednak, że nie wyciągnąłem z tego lekcji. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że teraz będę umiał lepiej panować na emocjami i będę bogatszy o takie doświadczenie. Nie jestem jednak w stanie nikomu zagwarantować, że to się nigdy nie powtórzy. Będę się jednak starał - powiedział.

Tenisowy świat zamienia teraz USA na Europę. To nie byłoby aż takim wyzwaniem, gdyby nie chodziło też o grę na całkowicie innej powierzchni - z twardej przenoszą się na "mączkę".

To jest naprawdę bardzo duże wyzwanie i dlatego nie dziwię się finalistom US Open, że zrezygnowali z udziału w rywalizacji w Rzymie. Przez pandemię koronawirusa cały kalendarz stanął na głowie, ale powinniśmy być wdzięczni, że turnieje się odbywają i mamy możliwość gry - skomentował Djkovic.

Wielkoszlemowy US Open wygrał Austriak Dominic Thiem. Rozstawiony z "dwójką" zawodnik pokonał w pięciu setach Niemca Alexandra Zvereva