Świątek w minionym sezonie zadebiutowała w paryskiej imprezie. Pokazała się wówczas z dobrej strony, docierając do 1/8 finału. Udział w bieżącej edycji zaczęła od wyeliminowania rozstawionej z "15" Czeszki Markety Vondrousovej. Finalistce sprzed roku oddała łącznie zaledwie trzy gemy.

Reklama

Mająca za sobą deblowe pojedynki przeciwko Hsieh Alicja Rosolska ostrzegła, że Azjatka będzie trudniejszą rywalką dla tenisistki z Raszyna niż Vondrousova, mimo że jest dopiero 63. rakietą świata. Powodem miał być styl gry 34-letniej zawodniczki, która łączy występy w singlu z deblem. Słowa te się sprawdziły, ale Polka wyszła z opresji i wygrała bez straty seta.

Tajwanka, która wygrała 28 turniejów w grze podwójnej, w tym dwa wielkoszlemowe (m.in. French Open w 2014 roku), już kilka razy sprawiła niespodziankę w singlowych zmaganiach tej rangi. Wyeliminowała w nich m.in. Rumunkę Simonę Halep. W swojej karierze ma na rozkładzie wiele innych zawodniczek ze światowej czołówki. W tym gronie znalazły się np. Japonka Naomi Osaka czy wcześniej... Agnieszka Radwańska.

Świątek, choć na razie zajmuje 54. miejsce w rankingu WTA i jest 15 lat młodsza od Hsieh, to nie podzieliła ich losu. Pierwszego seta rozegrała popisowo i zapisała go na swoim koncie już po 25 minutach. Grała cierpliwie i uważnie oraz odpowiednio wykorzystywała siłę własnego uderzenia. Zadanie ułatwiła jej nieco rywalka, która już w drugim gemie zaliczyła dwa podwójne błędy. Polka z kolei dobrze returnowała i zaowocowało to przełamaniem. Co prawda zaraz potem sama zaliczyła słabszy moment, który kosztował ją stratę podania, ale potem już pewnie szła do przodu, nie oddając przeciwniczce ani jednego gema.

Druga partia przez pewien czas nie układała się po myśli Polki. Tym razem to ona dwukrotnie pomyliła się przy serwisie i w efekcie dość szybko przegrywała 0:2. Zawodniczki stoczyły długą walkę o kolejnego gema - szóstego "break pointa" wykorzystała w nim podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego. Stratę jednak zmniejszyła tylko chwilowo, bo zaraz sama znów straciła podanie. Przy stanie 1:3 zaczęła pokazywać emocje. Po jednym z błędów uderzyła ze złością rakietą o kort. W tym gemie musiała jeszcze uznać wyższość doświadczonej rywalki, ale potem z pełną mobilizacją zabrała się do walki. Zrobiła to na tyle skutecznie, że oddała Hsieh łącznie już tylko pięć punktów.

Nastolatka z Raszyna popełniła więcej niewymuszonych błędów (17-10), ale była znacznie lepsza pod względem uderzeń wygrywających (24-14). Tajwanka miała też bardzo niską, 20-procentową skuteczność w wygrywaniu akcji po swoim drugim podaniu.

W grze pojedynczej Hsieh w Paryżu nigdy nie przeszła trzeciej rundy, a w Wielkim Szlemie może pochwalić się trzykrotnym dotarciem do 1/8 finału (Australian Open 2008 i 2018 oraz Wimbledon 2018).

Najlepszym wynikiem Świątek w zawodach tej rangi jest właśnie czołowa "16". Powtórzyła go na początku tego roku w Australian Open.

Teraz w stolicy Francji zmierzy się - po raz pierwszy w karierze - z Bouchard. 26-letnia Kanadyjka dostała się do głównej drabinki dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Niespełna sześć lat temu była piątą rakietą globu, ale kłopoty zdrowotne i słabsza forma sprawiły, że obecnie jest 168. Właśnie w 2014 roku odnosiła największe sukcesy w karierze. Dotarła wówczas do finału Wimbledonu i półfinału dwóch imprez Australian Open i zmagań na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa. W pierwszej połowie września pokazała się z dobrej strony, docierając do finału turnieju WTA w Stambule.

Świątek jest jedyną reprezentantką Polski, która pozostała w stawce singlowej. Mecze otwarcia przegrali: rozstawiona z "31" Magda Linette, Hubert Hurkacz (29.) i Kamil Majchrzak.

Wyniki środowych meczów 2. rundy singla kobiet w wielkoszlemowym turnieju tenisowym French Open:

Iga Świątek (Polska) - Su-Wei Hsieh (Tajwan) 6:1, 6:4

Simona Halep (Rumunia, 1) - Irina-Camelia Begu (Rumunia) 6:3, 6:4

Jelina Switolina (Ukraina, 3) - Renata Zarazua (Meksyk) 6:3, 0:6, 6:2

Reklama

Kiki Bertens (Holandia, 5) - Sara Errani (Włochy) 7:6 (7:5), 3:6, 9:7

Cwetana Pironkowa (Bułgaria) - Serena Williams (USA, 6) - krecz Williams

Anna Karolina Schmiedlova (Słowacja) - Wiktoria Azarenka (Białoruś, 10) 6:2, 6:2

Elise Mertens (Belgia, 16) - Kaia Kanepi (Estonia) 6:4, 7:5

Maria Sakkari (Grecja, 20) - Kamilla Rachimowa (Rosja) 7:6 (7-0), 6:2

Nadia Podoroska (Argentyna) - Julia Putincewa (Kazachstan, 23) 6:3, 1:6, 6:2

Amanda Anisimova (USA, 25) - Bernarda Pera (USA) 6:2, 6:0

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja, 27) - Astra Sharma (Australia) 6:3, 6:3

Barbora Krejcikova (Czechy) - Barbora Strycova (Czechy, 32) 6:4, 3:6, 6:3

Eugenie Bouchard (Kanada) - Daria Gavrilova (Australia) 5:7, 6:4, 6:3

Katerina Siniakova (Czechy) - Anastazja Pawliuczenkowa (Rosja) 6:3, 6:4