Po zmianie rywalizacja na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w tym sezonie toczyć się ma w dniach 30 maja - 13 czerwca.

Reklama

Od kilku dni już oficjalnie we Francji przyznawano, że trwają rozmowy w sprawie niewielkiego opóźnienia rozpoczęcia turnieju. Miało to związek z obowiązującymi obecnie w tym kraju surowymi restrykcjami ze względu na pandemię koronawirusa.

"Francuska Federacja Tenisowa (FFT) ma nadzieję, że restrykcje zostaną poluzowane do końca maja, co pozwoli na wpuszczenie na trybuny podczas turnieju większej liczby publiczności" - napisano w "L'Equipe".

Będąca organizatorem French Open FFT nie skomentowała jak na razie sprawy zmiany terminu imprezy.

Z powodu wzrostu liczby zakażeń koronawirusem we Francji od soboty obowiązuje ogólnokrajowy lockdown. Nowe ograniczenia mają pozostawać w mocy przez miesiąc. Wszystkie profesjonalne rozgrywki w tym kraju odbywają się bez udziału publiczności.

Pod koniec marca prezes FFT Gille Moretton przyznał, że pracuje nad niemal każdym możliwym scenariuszem. Jak dodał, jedynymi - których nie odważył się rozpatrywać - są zapełnienie w stu procentach trybun oraz całkowite odwołanie imprezy.

"Jak na razie wyścig trwa, a turniej rusza w wyznaczonym terminie. Ale jeśli powiedzą nam, że zostaniemy zamknięci na dwa miesiące, to będziemy musieli podjąć konieczne kroki" - zaznaczył wówczas działacz, który został wybrany na szefa FFT w lutym.

Ubiegłoroczna edycja imprezy na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa również została przełożona z powodu pandemii. Odbyła się dopiero jesienią, na przełomie września i października - z niewielką liczbą osób na trybunach. W singlu triumfowali wówczas Iga Świątek i Hiszpan Rafael Nadal.