Kolejną rywalką zajmującej dziewiąte miejsce w światowym rankingu Polki będzie Szwedka Rebecca Peterson. To był jej ósmy mecz z rzędu we French Open, który wygrała bez straty seta.

Reklama

Ostatnim meczem Świątek przed podróżą do stolicy Francji był finał prestiżowego turnieju WTA 1000 w Rzymie, w którym Czeszce Karolinie Pliskovej nie oddała nawet gema. Po pierwszym secie pojedynku z będącą 101. rakietą świata Juvan, który zainaugurował poniedziałkowe zmagania na korcie centralnym, wydawało się, że podopieczna trenera Piotra Sierzputowskiego drugą rywalkę z rzędu może odprawić na tzw. rowerze.

Starsza o rok Słowenka, która prywatnie od dawna przyjaźni się z tenisistką z Raszyna, próbowała walczyć z faworytką, ale bezskutecznie. Ta narzuciła jej swoje warunki i po 24 minutach zawodniczki szykowały się już do drugiej partii, która dla odmiany trwała ponad godzinę.

Ona również zaczęła się po myśli poniedziałkowej solenizantki, która po przełamaniu objęła prowadzenie 3:1. W tej części pojedynku jednak tenisistka z Lublany grała bardziej agresywnie i przyniosło to efekt. Juvan zaczęła częściej dochodzić do głosu i gra znacznie bardziej się wyrównała. Efektem tego był remis 3:3, a potem walka "gem za gem". Każda z tenisistek miała po dwa niewykorzystane "break pointy" - Polka w szóstym gemie, a jej przeciwniczka w 11. Zmuszona do większego wysiłku Świątek podczas kolejnej przerwy usiadła na krzesełku i nakryła głowę ręcznikiem. Końcówka należała jednak do niej, choć nie miała łatwego zadania. Zawodniczka z Lublany prowadziła 40:0 przy własnym serwisie, ale potem przegrała trzy kolejne akcje. Potem obroniła jeszcze trzy piłki meczowe, ale przy czwartej zaliczyła autowe zagranie.

Juvan co prawda posłała dwa asy, a Polka miała trzy podwójne błędy, ale w akcjach wygrywanych po swoim drugim podaniu pierwsza z nich miała tylko 30 procent skuteczności, a druga 65. Faworytka posłała też 22 uderzenia wygrywające i miała 24 niewymuszone błędy. Jej rywalka zanotowała ich - odpowiednio - 18 i 28.

Przyjaciółki

Dobre relacje między tenisistkami widać było zaraz po meczu - uścisnęły się kilka razy uśmiechnięte i dłużej rozmawiały po zejściu z pola gry.

W przeszłości nieraz odnosiły wspólnie sukcesy. W 2018 roku wywalczyły złoty medal młodzieżowych igrzysk olimpijskich w Buenos Aires w deblu. Startowały też nieraz razem w grze podwójnej podczas juniorskich zmagań wielkoszlemowych.

W profesjonalnym tenisie zmierzyły się po raz pierwszy dopiero w tym sezonie. Zawodniczka z Raszyna wygrała wówczas w drugiej rundzie turnieju WTA na kortach twardych w Melbourne 2:6, 6:2, 6:1.

"Happy Birthday"

Organizatorzy French Open nie zapomnieli o urodzinach Świątek. Dostała kwiaty, a następnie przeprowadzająca z nią na korcie pomeczowy wywiad Marion Bartoli zachęciła publiczność do odśpiewania solenizantce popularnego "Happy Birthday".

Nigdy jeszcze nie przystępowałam do obrony tytułu, nawet w jakimś małym turnieju, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Próbowałam się trzymać swojej rutyny i pracować tak jak to robiłam cały sezon - relacjonowała Polka.

A na obiektywie kamery na koniec napisała: Czuję się staro jak na 20-latkę.

Reklama

W drugiej rundzie czeka ją pierwszy w karierze pojedynek z 60. w rankingu Peterson. 25-letnia Szwedka, która ma w dorobku dwa tytuły wywalczone w imprezach WTA (oba z 2019 roku), dotychczas tylko raz w karierze dotarła do trzeciego etapu zmagań w Wielkim Szlemie. Udało jej się to w US Open 2018.