Rozgrywane w piątkowy wieczór spotkanie było 58. odsłoną rywalizacji dwóch słynnych zawodników i czekający na nią kibice nie zawiedli się. Djoković i Nadal stworzyli emocjonujące widowisko, w którym nie brakowało popisowych zagrań. W trwającym nieco ponad cztery godziny meczu Nadal popełnił aż 55 niewymuszonych błędów, o 18 więcej niż rywal.
- przyznał na konferencji prasowej gracz z Majorki, którzy przegrał 6:3, 3:6, 6:7 (4-7), 2:6.
Zwrócił uwagę, że warunki na korcie centralnym paryskiego kompleksu zmieniły się w trakcie spotkania.
- podsumował Hiszpan.
Zaznaczył, że przy tak szybko dosięgającym piłkę tenisiście, jakim jest lider światowego rankingu, trudno było sprawić, by nie wypracował on swojej pozycji do uderzenia.
- skwitował zawodnik będący obecnie trzecią rakietą świata.
W trzeciej partii Nadal miał piłkę setową przy własnym podaniu, ale nie wykorzystał tej szansy.
- analizował.
Pochwalił także przeciwnika za występ w tym pojedynku. - ocenił.
Djoković również oddał zasługi graczowi z Majorki, którego pokonał po raz 30. w karierze, ale dopiero drugi w dziewięciu próbach podczas French Open. Wyższość nazywanego "królem kortów ziemnych" i "królem Paryża" rywala musiał uznać m.in. w finale poprzedniej edycji. Na "mączce" spotkali się 26-krotnie i Hiszpan był lepszy w 19 takich pojedynkach.
- podsumował Serb.
Trzecia odsłona zaczęła się nieco przed godz. 23, co oznaczało obowiązującą z powodu pandemii COVID-19 godzinę policyjną. Trudno było sobie wyobrazić powodzenie przy próbie wyproszenia szalejących na trybunach kibiców, więc wyjątkowo pozwolono im zostać do końca spotkania.
- zapewnił tenisista z Belgradu.
Zaznaczył, że choć nie najlepiej zaczął ten pojedynek, to nie dał ponieść się nerwom.
- dodał, opisując triumfatora 20 turniejów wielkoszlemowych i współrekordzistę wszech czasów w męskim singlu.
On sam ze swoich 18 tytułów tej rangi tylko jeden wywalczył w stolicy Francji - w 2016 roku. Nadal wycofał się wówczas w trakcie imprezy z powodu kontuzji nadgarstka. O drugi Djoković zagra w niedzielę z rozstawionym z numerem piątym Grekiem Stefanosem Tsitsipasem.