Dziennik Gazeta Prawana logo

Badosa po dwóch godzinach i 22 minutach uporała się z Krejcikovą

15 stycznia 2022, 12:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Paula Badosa
<p>Paula Badosa</p>/PAP/EPA
Rozstawiona z numerem piątym Hiszpanka Paula Badosa po wyrównanym meczu pokonała Czeszkę Barborę Krejcikovą (3.) 6:3, 4:6, 7:6 (7-4) w finale turnieju WTA w Sydney (pula nagród 703 tys. dol.). 24-letnia tenisistka wywalczyła tym samym trzeci tytuł w karierze.

Badosa potrzebowała dwóch godzin i 22 minut, by uporać się z Krejcikovą. Hiszpanka pomagała sobie skutecznie serwisem - posłała 12 asów.

- chwaliła rywalkę Hiszpanka.

Dzień wcześniej w półfinale Czeszka także stoczyła ponaddwugodzinny i trzysetowy pojedynek z rozstawioną z "czwórką" Estonką Anett Kontaveit, w którym obroniła siedem piłek meczowych. Zawodniczka z Półwyspu Iberyjskiego spędziła wówczas na korcie połowę tego czasu i w spotkaniu z Rosjanką Darią Kasatkiną straciła łącznie tylko cztery gemy.

Badosa ma jak na razie patent na Krejcikovą - rozstrzygnęła na swoją korzyść wszystkie trzy dotychczasowe ich konfrontacje. Jedną z poprzednich była 1/8 finału w Indian Wells, a urodzona w Nowym Jorku Hiszpanka wygrała potem całą tę imprezę.

W finałach turniejów WTA dziewiąta rakieta świata może pochwalić się jak na razie stuprocentową skutecznością. Czwarta w rankingu Czeszka wygrała dwie imprezy cyklu, a dodatkowo ma na koncie triumf w ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego French Open. W decydującym meczu wystąpiła po raz szósty.

Pierwotnie w Sydney ostatni sprawdzian formy przed rozpoczynającym się w poniedziałek wielkoszlemowym Australian Open miała przejść Iga Świątek, ale wycofała się z powodu zmęczenia i lekkiego urazu żeber. Po podwójnym sukcesie (w singlu i deblu) w Adelajdzie z udziału w tych zawodach zrezygnowała też liderka światowego rankingu Australijka Ashleigh Barty. Magdalena Fręch, która dostała się do głównej drabinki z kwalifikacji, odpadła zaś w pierwszej rundzie.

Wynik finału:
Paula Badosa (Hiszpania, 5) - Barbora Krejcikova (Czechy, 3) 6:3, 4:6, 7:6 (7-4)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraOficjalnie. Robert Lewandowski podpisał kontrakt z Chicago Fire »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj