Mecz liderki światowego rankingu z zajmującą w nim 123. miejsce Rumunką wyglądał dokładnie tak, jak można się było tego spodziewać. Dominacja Świątek nie podlegała żadnej dyskusji.

Reklama

Buzarnescu dopiero w trzecim gemie udało się zdobyć punkt, a wygrać gema dopiero przy stanie 0:5. Pierwszy set trwał zaledwie 29 minut, a drugi był jeszcze krótszy.

Dla Świątek nie miało znaczenia, czy serwuje, czy odbiera podanie przeciwniczki. Dyktowała warunki na korcie i posyłała piłki, do których blisko 34-letnia Rumunka nie była w stanie nadążyć.

Blisko pięć tysięcy widzów zgromadzonych na trybunach radomskiej hali najlepszą na świecie tenisistkę mogło podziwiać przez zaledwie 56 minut.

Reklama

Pojedynek Świątek - Buzarnescu był ostatnim akcentem piątkowej odsłony rywalizacji. Sobota ma rozpocząć się od spotkania Świątek - Begu (godz. 11.00), następnie Linette zagra z Buzarnescu. Jeśli będzie remis, to odbędzie się jeszcze mecz deblowy.

Turniej finałowy BJKC, z udziałem 12 drużyn, zaplanowany jest w dniach 8-13 listopada w nieznanym jeszcze miejscu. Na razie pewne udziału są reprezentacje Szwajcarii, Australii, Belgii oraz Słowacji.