W Polskim Związku Biathlonu wywiązała się przeciwko tej parze ukraińskich szkoleniowców silna opozycja.

"To prawda. O kogo dokładnie chodzi nie powiem, ale nie są to przyjemne sytuacje. Ja naprawdę chwalę sobie pracę w Polsce. Świetnie się tutaj odnalazłam, poświęcam temu całe moje życie i oczekuję, że jeżli ktoś ma jakieś uwagi, powie mi to w twarz, a nie będzie komentować za plecami" - powiedziała Biłowa.

Żal narasta już od dłuższego czasu. Teraz osiągnął apogeum. "Nieważne co się będzie robić i jak. Zawsze znajdą się ludzie, którzy skrytykują. A ja chcę po prostu spokojnie pracować. Nie wchodzę w żadne układziki, rozmowy, głupoty. Mam naprawdę dużo pracy i nie mam na to czasu. Ludzie natomiast gadają i gadają. Można wytrzymać rok, dwa, trzy, ale osiem lat? W końcu trzeba powiedzieć dość" - dodała.

"Żal mi zostawiać dziewczyny, bardzo duży żal. Zaznaczam też, że na dzisiaj moje odejście nie jest jeszcze w stu procentach pewne. Przed nami są jeszcze trzy zawody Pucharu Świata, trzeba się na tym skupić i dobrze przygotować" - zaznaczyła Biłowa.

Prezes Polskiego Związku Biathlonu Zbigniew Waśkiewicz uzależnia wszystko od decyzji zarządu. "Do końca roku trenerzy mają podpisane kontrakty. Nie jestem w stanie im zagwarantować, że zostaną one przedłużone. To nie jest tylko moja decyzja, a ich kandydatury musi zaakceptować całe środowisko, ale i oni sami muszą wiedzieć, że chcą z nami zostać" - ocenił.