Plaża w Australii, luksusowe lokale na Dominikanie, wybrzeże Portugalii. Te trzy miejsca łączy jedno. W poprzednich latach Mateusz Kusznierewicz żegnał w nich stary rok i do białego rana witał nowy. "W tym roku zostaję w Polsce. I razem ze znajomymi sylwestra spędzę w Sopocie" - mówi dziennikowi.pl najlepszy polski żeglarz.
"Końcówka tego roku jest dla mnie wyjątkowa. Tak się złożyło, że akurat nie muszę startować za granicą zaraz po Nowym Roku. Bardzo się cieszę, że na Sylwestra zostaję w Polsce" - nie kryje radości Kusznierewicz. Ale to nic dziwnego. Startując w żeglarskiej klasie, Finn zjeździł już prawie cały świat. Nawet w najmniej odpowiednich porach roku, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc.
Ale były mistrz olimpijski nie narzeka na swój los. "Taki jest mój zawód. Można się do tego przyzwyczaić" - dodaje żeglarski obieżyświat. Podczas licznych wojaży nasz reprezentant nie jest przecież sam. Bo razem z nim jeżdżą na zawody trenerzy i koledzy z kadry. A żaden z nich nie robi tego za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|