Wyścig w Australii rozgrywany jest od 1996 roku. Rekordzistą pod względem zwycięstw jest siedmiokrotny mistrz świata Niemiec Michael Schumacher, który triumfował czterokrotnie. Spośród aktywnych kierowców po dwa zwycięstwa mają na koncie Fin Kimi Raikkonen (Ferrari) i Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes GP).

Poprzedni wyścig w Melbourne, inaugurujący sezon 2016, wygrał Rosberg. Drugi był Hamilton, a trzeci - Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari).

Trzy ostatnie sezony to niekwestionowana dominacja Mercedesa GP. Niemiecki team wygrał 51 z 59 ostatnich wyścigów, trzykrotnie zajął pierwsze miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a jego kierowcy wywalczyli indywidualne mistrzostwo świata - Hamilton w 2014 i 2015 roku, Rosberg w 2016. Kiedy wygrywał jeden z nich, drugi zostawał wicemistrzem.

Rosberg zapewnił ostatnio na łamach "Sport Bild", że nie zmieni decyzji o zakończeniu kariery. Chciałby pozostać w świecie wyścigów samochodowych, ale jeśli chodzi o powrót za kierownicę: "Nie ma mowy".

Odejście Niemca powinno rozluźnić nieco atmosferę w Mercedesie. W ubiegłym sezonie rywalizacja między nim a Hamiltonem stała się tak zacięta, że zaczęła szkodzić niemieckiemu zespołowi, przynajmniej wizerunkowo. Sami kierowcy zapewniali, że mają do siebie szacunek, "ale przyjaciółmi nie są". Teraz Hamiltonowi partnerować będzie Fin Valtteri Bottas. Nie ma wątpliwości, że to Brytyjczyk grać będzie pierwsze skrzypce.

"Ja jestem gotów do poświęceń, mam nadzieję, że mój zespół też poświęci się dla mnie. Teraz jestem jedynym mistrzem świata w tym teamie, mam nadzieje, że to zostanie docenione i uszanowane. Zimą odbyliśmy wiele ważnych rozmów, teraz komunikacja jest znacznie lepsza" - mówił Hamilton.

Dominację Mercedesa będzie chciał przerwać zespół Ferrari, w którego składzie, podobnie jak przed rokiem, znaleźli się czterokrotny mistrz świata Vettel oraz triumfator cyklu w 2007 roku Raikkonen.

"Najważniejsze jest to, że dobrze czuję się w tym bolidzie. Rozpoczynamy sezon w lepszej sytuacji niż przed rokiem, zespół bardzo napracował się przez zimę. Jednak jest jeszcze za wcześnie, żeby stwierdzić, jak samochód spisuje się w porównaniu z innymi. Być może nawet wyścig w Melbourne nie da jeszcze odpowiedzi" - ocenił Raikkonen po testach w Montmelo.

W sumie w tym sezonie wystartuje 10 teamów, o jeden mniej niż w ubiegłym. Z powodów finansowych działalność zakończył Manor. Walkę o powrót do czołówki stoczy McLaren, który ostatnio spisywał się bardzo słabo, głównie za sprawą problemów z nowymi silnikiem Hondy. W tym roku w tym teamie jeździć będą Hiszpan Fernando Alonso i Belg Stoffel Vandoorne. Zabraknie Brytyjczyka Jensona Buttona, który również zakończył karierę.

Bardziej wyrównaną walkę z Mercedesem GP zapowiada też Red Bull, w składzie z Australijczykiem Danielem Ricciardo i Holendrem Maksem Verstappenem. Ich współpraca w 2016 roku układała się bezproblemowo, ale Ricciardo przewiduje, że kiedy wzrośnie stawka, większe będzie też napięcie.

"Nie mogę być naiwny i myśleć, że będziemy się dalej kochać niezależnie od wszystkiego. Jesteśmy rywalami. Napięcia i konflikty są po prostu +częścią gry+" - powiedział 27-letni Australijczyk.

Druga eliminacja mistrzostw świata odbędzie się 9 kwietnia w Szanghaju. Kolejne wyścigi zaplanowane są na 16 i 30 w kwietnia w Bahrajnie i Rosji. Sezon zakończy się 26 listopada w Abu Zabi.