Ostatnio Monika Pyrek jest w kapitalnej formie. Co prawda, nie poszło jej najlepiej podczas mistrzostw świata w Osace, ale potem skakała fantastycznie. Podczas ostatniego mityngu w Stuttgarcie pobiła swój rekord życiowy (4,82 metra).

Ale Szczecinianka i tak nie była zadowolona ze swojego skoku. "Był dobry, ale bez zastosowania najtwardszej tyczki i najwyższego uchwytu. Lepsze były skoki w Osace na 4,75 i w Berlinie na 4,72. Na rok przyszły postaram się o stabilizację formy na poziomie 4,80" - obiecuje Pyrek. 4,80 powinno dać medal na olimpiadzie.

Potem planuje zrobić sobie przerwę. "Mówiłam o planach macierzyńskich po igrzyskach. Sądzę jednak, że wystartuję także w mistrzostwach świata 2009 w Berlinie. To przecież tak blisko Szczecina" - mówi "Super Expressowi" Monika Pyrek.