"Jak widać, jestem dwa razy lepszy niż te wszystkie szampony z telewizyjnych reklam, bo one mają działanie 2 w 1" - żartuje 36-letni zawodnik. I opowiada DZIENNIKOWI szczegółowo o swoich planach na przyszłość: "Na pewno zostanę przedstawicielem Erzgebirge na Polskę. Do moich zadań będzie należeć głównie werbowanie zawodników, chętnych do gry w drugiej Bundeslidze. To nie muszą być młokosy - klub z Aue często stawia na doświadczenie, czego jestem najlepszym przykładem" - tłumaczy król strzelców igrzysk w Barcelonie.

"Poza tym zajmę się wyszukiwaniem młodych, zdolnych chłopaków z Polski. Będę pomagać im w transferach do Niemiec. Będę miał dobry przegląd juniorów, bo po zakończeniu kariery zamieszkam w Poznaniu, a nie za granicą" - zdradza Juskowiak.

Właśnie między innymi w Wielkopolsce działa właściciel firmy Remes Bartosz Remplewicz, dla którego wielokrotny reprezentant Polski zamierza pracować. "Prawdopodobnie pomogę mu w rozwoju szkółki piłkarskiej i ośrodka dla zawodników w Opalenicy. Docelowo ma tam powstać świetna baza dla jednej z reprezentacji przed Euro 2012, z kilkoma sztucznymi i trawiastymi boiskami oraz hotelem" - zapowiada Juskowiak.

Jego ostatnim, czwartym zajęciem ma być praca w roli telewizyjnego eksperta. "Zadebiutowałem już w środę, w studiu Telewizji Polskiej przed meczem z Armenią. Język raczej mi się nie plątał" - śmieje się Juskowiak.

Przy okazji dementuje plotki mówiące o tym, że podpisał kontrakt z Lechem Poznań, w którym miałby być dyrektorem sportowym. "Nic takiego nie miało miejsca. Nie przyjąłbym zresztą takiej oferty. Jestem poważnym człowiekiem, zaangażowałem się w kilka rzeczy, nie rzucę wszystkiego dla Lecha. Jedyny mój związek z tym klubem to gra w drużynie oldbojów" - mówi piłkarz, który w nielicznych wolnych chwilach będzie doglądał swoich nieruchomości w Poznaniu a także restauracji w... Portugalii, której jest właścicielem.