W jaki sposób nawiązał pan współpracę z Międzynarodową Radą Piłkarską (IFAB) i na czym polega pana praca?
W marcu 2016 roku IFAB zdecydowała, by rozpocząć eksperyment mający na celu sprawdzenie skuteczności systemu powtórek wideo analizowanych przez dodatkowych sędziów, tzw. VAR (z ang. Video Assistant Referee). Nasz uniwersytet został wybrany spośród szeregu ośrodków naukowych jako odpowiedzialny za analizę danych pochodzących z rozgrywanych w wielu krajach meczów testowych. Następnie mamy dostarczyć do IFAB niezależny i obiektywny raport na temat skuteczności systemu.

Czy mógłby pan wytłumaczyć, w jakich wypadkach system powtórek wideo ma być stosowany w piłce nożnej?
Najważniejszą kwestią jest to, że system na pewno nie będzie stosowany przy okazji wszystkich wydarzeń na boisku. Podczas testów sędziowie mogą korzystać z powtórek wyłącznie w czterech wypadkach. Po pierwsze, w momencie wątpliwości dotyczących uznania bramki, np. w wypadku, gdy przed golem miała miejsca jakaś trudna do jednoznacznej oceny sytuacja. Po drugie, w razie niejasności w kwestii podyktowania rzutu karnego. Po trzecie, w związku z faulami kwalifikującymi się na czerwoną kartkę. Po czwarte, w sytuacji problemów z ustaleniem tożsamości zawodnika, który powinien taką kartkę otrzymać. Tak sytuacja wygląda w tej chwili. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy lista incydentów nie ulegnie zmianie, np. w koszykówce liczba takich sytuacji została z czasem zmniejszona, aby zachować płynność gry. Z każdym meczem uczymy się czegoś nowego o tym systemie, który wciąż jest w eksperymentalnej fazie.

Podstawową częścią systemu jest wprowadzenie dodatkowych sędziów-asystentów zajmujących się analizą materiału wideo, którzy drogą radiową mają komunikować się z arbitrem głównym. Czy wzorem amerykańskiej NBA utworzone zostanie jedno "centrum powtórek" czy też dodatkowi sędziowie będą obecni na stadionach?
W piłce nożnej sędziowie analizujący materiał wideo muszą być obecni na stadionie lub w jego okolicach.

Kto będzie mógł decydować o konieczności ponownej analizy spornej sytuacji?
Taką decyzję będzie mógł podjąć tylko sędzia główny, choć oczywiście asystent analizujący materiał wideo, który zauważy jakiś istotny błąd, bądź inny sędzia będzie mógł mu to zasugerować. To musi być praca zespołowa. O korzystaniu z powtórki nie będą mogli decydować ani trenerzy, ani zawodnicy.

Czy dysponujecie już danymi dotyczącymi średniej długości przerw przy stosowaniu systemu? Szef Departamentu Sędziowskiego FIFA Massimo Busacca powiedział, że sprawdzenie powtórek nie powinno zająć więcej niż pięć, sześć sekund...
Musimy tutaj rozróżnić dwie bardzo istotne kwestie, tj. sprawdzenie materiału wideo przez sędziego asystenta oraz ewentualną rewizję decyzji przez głównego arbitra. W pierwszej sytuacji asystent tylko analizuje materiał wideo w celu wykrycia potencjalnych błędów, co rzeczywiście trwa kilka sekund, w drugiej następuje kontakt między nim a arbitrem głównym, co oczywiście musi zająć nieco więcej czasu. W NBA jest to średnio 20, a maksymalnie 30 sekund.

Czy sędzia główny będzie miał możliwość obejrzenia powtórki czy też w tej kwestii będzie zdany na asystentów?
Oczywiście, że arbiter będzie miał możliwość samodzielnej analizy obrazu. W tym celu będzie musiał udać się do linii końcowej lub bocznej boiska, gdzie zobaczy zdarzenie na specjalnym ekranie. Dotychczas w naszych próbach systemu polegaliśmy na komunikacji radiowej. W styczniu tego roku ruszą jednak testy, w których również sędziowie główni będą mieli dostęp do powtórek. Zdajemy sobie sprawę, że może to rodzić obawy, co do zachowania płynność gry, ale naszym celem jest możliwe skrócenie przerw do minimum. Niemniej uważamy, że lepiej poświęcić trochę więcej czasu i podjąć właściwą decyzję niż stracić nieco mniej sekund i pozostać przy błędnym werdykcie.

Wiele osób obawia się jednak, że stosowanie powtórek przy podejmowaniu decyzji sędziowskich odbije się negatywnie na płynności meczów...
Oczywiście, że czas jest tutaj kwestią krytyczną. Wszystkie zainteresowane strony, w tym IFAB, nie chcą, aby system miał zły wpływ na futbol. Z tego powodu już teraz mamy pewność, że system powtórek nie będzie stosowany w zbyt wielu sytuacjach. Myślę, że ostatecznie chodzi o to, aby sędzia główny decydował się na rewizję swojej decyzji przy pomocy powtórek wideo np. dwukrotnie podczas całego spotkania. Na pewno nie chodzi o to, by działo się to zbyt często.

Czyli system nie ma na celu likwidacji wszystkich błędów sędziowskich? Przeciwnicy wprowadzenia powtórek mówią, że piękno piłki nożnej tkwi w tym, iż jest to gra nieprzewidywalna i oparta na błędach...
Piłka nożna jest uprawiania, trenowana i sędziowana przez ludzi, a więc pozostanie grą pełną niedoskonałości. Piłkarze będą przestrzelać rzuty karne, trenerzy dokonywać nietrafionych zmian, a arbitrzy podejmować złe decyzje. Celem wprowadzenia systemu powtórek jest wyeliminowanie tylko największych, najbardziej rażących i najistotniejszych dla przebiegu gry błędów sędziowskich. W innych sytuacjach system nie będzie stosowany; to, co nazywamy "szarą strefą" pozostanie.

Jakie interesujące wnioski przyniosła dotychczas praca nad systemem powtórek?
Jest jedna bardzo ciekawa rzecz, pokazująca jak skomplikowana i trudna jest kwestia analizy materiału wideo przez sędziów piłkarskich. Chodzi tutaj o szybkość wyświetlanego obrazu. Nasze badania przeprowadzone na grupie czołowych sędziów wykazały znaczne różnice w postrzeganiu przez nich nieczystych zagrań piłkarzy wyświetlanych im w czasie rzeczywistym oraz w zwolnionym tempie. Faule oglądane w spowolnieniu były postrzegane przez nich jako bardziej zdecydowane i agresywniejsze niż widziane w normalnym tempie. Wynika to z tego, że spowolniony materiał zupełnie inaczej wpływa na odbiorcę. Prawidłowość ta ma też zastosowanie w wymiarze sprawiedliwości przy okazji oceny intencji sprawcy. Oznacza to, że jeśli chcemy prawidłowo ocenić nieczyste zagranie jakiegoś zawodnika, to lepiej jest oglądać powtórkę w tempie rzeczywistym. Z drugiej strony, jeśli sędziego interesowałoby tylko dokładnie miejsce popełnienia faulu, np. to, czy miał on miejsce przed, czy za linią pola karnego, wtedy lepiej jest sięgnąć po powtórkę w spowolnieniu.

To potwierdza codzienne niemal rozbieżności w ocenie boiskowych wydarzeń...
Tak, to w pewien sposób pokazuje, dlaczego tak wielu dziennikarzy i ekspertów sportowych w kwestii fauli ma często inne zdanie niż sędziowie. Arbiter widzi zdarzenie w czasie rzeczywistym i ma ułamek sekundy na podjęcie decyzji, tymczasem osoby patrzące w ekran mogą kilkukrotnie oglądać tą samą sytuację w wolniejszym tempie. Ich percepcja zdarzenia jest zupełnie inna.

W wielu dyscyplinach sportowych, jak koszykówka czy tenis, powtórki stosowane są przy sędziowaniu od wielu lat. Dlaczego w piłce nożnej system ten jest dopiero w fazie testów?
Musimy zachować tutaj pewne proporcje. W tenisie mamy zazwyczaj tylko dwóch zawodników, a piłka jest w częstym kontakcie z ziemią, co ułatwia stosowanie technologii Hawk-Eye (system przy pomocy kamer rozstawionych dookoła kortu tenisowego pod różnym kątem generuje komputerową powtórkę – PAP). W USA, w sportach takich, jak baseball, mamy zaś wiele przerw w grze, a co za tym idzie inny niż w piłce charakter rywalizacji. Dodatkowo w wypadku futbolu mówimy o sporcie o zasięgu globalnym, gdzie trudniej aniżeli w mniej popularnych dyscyplinach wprowadzić jakiekolwiek zmiany.

Czy jest szansa na to, aby sędziowie mieli dostęp do powtórek wideo podczas mistrzostw świata w Rosji w 2018 roku?
Bardzo trudno jest cokolwiek w tej sprawie przewidzieć. W styczniu ruszają kolejne bardzo ważne testy. Dodatkowo trzeba jeszcze czasu, aby przeszkolić sędziów w wielu krajach. Myślę, że w tej kwestii nie powinno się wywierać żadnej presji. Najważniejszą sprawą jest dopracowanie systemu.

Jako naukowiec zajmuje się pan problemem sędziowania meczów piłkarskich od wielu lat. Czy przez ten okres zauważył pan jakąś poprawę jakości?
Mam dużą wiarę w to, że człowiek poprzez trening i naukę może się nieustannie doskonalić. To samo tyczy się sędziów, co jasno pokazują nasze badania nad poprawnością rozstrzygnięć arbitrów liniowych dotyczących pozycji spalonej. Podczas mistrzostw świata w 2002 roku w Korei i Japonii, kiedy ponad 26 procent z ich decyzji dotyczących spalonego było błędnych, FIFA zleciła nam pracę nad poprawą tej sytuacji. W wyniku wdrożenia intensywnego programu treningowego cztery lata później podczas mundialu w Niemczech niepoprawne rozstrzygnięcia stanowiły już tylko 10 proc. ogółu. Następnie, również dzięki wprowadzeniu dodatkowych sędziów bramkowych, sytuacja uległa dalszej poprawie. Obecnie poziom trafności decyzji podejmowanych przez arbitrów liniowych sięga nawet 96-97 proc., co wykazują analizy spotkań w mistrzostwach Europy czy Lidze Mistrzów.