Dzień wcześniej podopieczni Vitala Heynena wygrali z Kubańczykami 3:1, mając przez prawie półtora seta spore kłopoty z dobrze zagrywającymi rywalami.

Portoryko to - patrząc na miejsce w rankingu FIVB - kopciuszek wśród drużyn z grupy D. Nie ma na koncie żadnych sukcesów międzynarodowych. Polscy zawodnicy nie ukrywali, że liczą na szybkie zwycięstwo bez straty seta. Tak też się stało.

Tego dnia belgijski szkoleniowiec - do czego już przyzwyczaił w tym sezonie - dokonał wielu zmian w wyjściowej "szóstce" w porównaniu ze środową konfrontacją. W podstawowym składzie pozostali tylko przyjmujący Michał Kubiak, środkowy Jakub Kochanowski i libero Paweł Zatorski. Tym razem jednak nie stosował takich eksperymentów jak w środę, kiedy drugiego libero Damiana Wojtaszka posłał na boisko w roli przyjmującego, a przyjmującego Bartosza Kwolka zgłosił jako drugiego libero.

Tylko na początku pierwszej partii zespół z Karaibów był w stanie prowadzić w miarę równorzędną walkę z biało-czerwonymi. Ci jednak odskoczyli, gdy przy stanie 11:8 zdobyli siedem punktów z rzędu. Duża w tym zasługa dobrze dysponowanego Kochanowskiego i Kubiaka oraz... nieskuteczności Eddiego Rivery i Maurice'a Torresa. Ten ostatni siatkarz, który w poprzednim sezonie bronił barw Zaksy Kędzierzyn-Koźle, ofiarnie wyskakiwał za trybuny, próbując obronić piłkę, ale nie przynosiło to oczekiwanego skutku.

Heynen w końcówce dokonał kilku zmian, szansę dostał m.in. Kwolek. Wygrana Polaków w pierwszej odsłonie opóźniła się o jedną akcję. Torres zaatakował po taśmie w aut, ale wideoweryfikacja wskazała, że biało-czerwoni dotknęli siatki w bloku. Chwilę później jednak Kwolek popisał się skutecznym zbiciem.

W drugim secie Polacy także dość szybko zaczęli wypracowywać przewagę, którą systematycznie powiększali. Rywale nie stanowili dla nich żadnego zagrożenia. Na boisku popis gry dawali Kochanowski, Aleksander Śliwka czy blokujący bez większego wysiłku przeciwników Mateusz Bieniek. Poza placem gry brylowali rezerwowi zespołu Heynena, którzy zadowoleni z wysokiego prowadzenia kolegów z drużyny (10:6, 20:11) tańczyli w rytm puszczanej w przerwach muzyki.

Podsumowaniem niemocy Portorykańczyków była zagrywka Sequiela Sancheza, który posłał piłkę daleko poza pole gry. Ostatni punkt w tej partii ponownie zdobył wprowadzony w jej trakcie Kwolek.

Bliźniaczo podobny przebieg miała trzecia odsłona. Polscy kibice, którzy - jak dzień wcześniej - licznie stawili się w warneńskim Pałacu Kultury i Sportu - nie mieli ani przez chwilę powodu do niepokoju. Trzecią partię w całości w składzie biało-czerwonych rozegrali Kwolek i Wojtaszek. Mecz zakończył atakiem z drugiej linii Śliwka, który był najlepiej punktującym zawodnikiem tego spotkania - 13 pkt. Bieniek dołożył 12. Żaden z Portorykańczyków nie zanotował dwucyfrowej zdobyczy punktowej.

W dwóch dotychczasowych spotkaniach MŚ Heynen dał już zagrać każdemu z 14 zawodników, których zabrał na turniej.

Poprzednie spotkania Polaków z ekipą Portoryko miały miejsce siedem lat temu. Wówczas - w fazie interkontynentalnej Ligi Światowej - w czterech meczach stracili łącznie tylko seta.

W piątek biało-czerwoni mają dzień przerwy, a w sobotę zmierzą się z Finami (godz. 19.30 czasu polskiego).

Na czwartkowy wieczór zaplanowany jest jeszcze inny mecz grupy D - Bułgarzy spotkają się z Irańczykami.

Polska - Portoryko 3:0 (25:14, 25:12, 25:15)
Polska: Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Damian Schulz, Grzegorz Łomacz, Mateusz Bieniek, Aleksander Śliwka, Paweł Zatorski (libero) oraz Bartosz Kwolek, Dawid Konarski, Fabian Drzyzga, Damian Wojtaszek (libero)
Portoryko: Angel Perez, Eddie Rivera, Sequiel Sanchez, Jonathan Rodriguez, Maurice Torres, Arnel Cabrera Rivera (libero) oraz Ezequiel Cruz Lozada, Pedrito Sierra, Pablo Guzman, Juan Vazquez