Dziennik Gazeta Prawana logo

Michał Kubiak: Sędzia jest też człowiekiem i ma prawo do błędów

16 września 2018, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Kubiak
Michał Kubiak/PAP
W trzecim meczu na mistrzostwach świata polscy siatkarze pokonali Finów 3:1 i zapewnili sobie awans do drugiej rundy. Tego wieczoru słabo dysponowany był sędzia zawodów, który swoimi decyzjami spowodował sporo nerwowości na parkiecie. "nie był do końca konsekwentny" - ocenił kapitan naszego zespołu, Michał Kubiak.

Michał Kubiak (przyjmujący i kapitan reprezentacji Polski): "Sędzia jest też człowiekiem i ma prawo do błędów. Swoimi pierwszymi decyzjami, które odgwizdał, postawił sobie wysoko poprzeczkę i nie był do końca konsekwentny. Rozmawiałem z nim po meczu i powiedziałem mu, co myślę. Zgodził się ze mną, że nie był do końca konsekwentny i obiektywny, ale takie rzeczy też się zdarzają. Takie mecze nieraz układają się tak, a nie inaczej. Po dobrym ataku dwie zostały podbite, potem sędzia gwizdnął taką piłkę, której nie powinien, potem challenge, przy którym minimalnie zabrakło. To są takie niefartowne rzeczy, które czasami się zdarzają, ale to kwestia dopracowania dyscypliny. Dziś ja byłem od tej trochę innej roboty. Ważne jest to, że potrafiliśmy się podnieść po drugim secie i zagrać na wysokim poziomie. Czasem są takie dni, że mimo iż bardzo chcesz, to nie wychodzi, bo z drugiej strony też są ludzie i mogą coś zrobić dobrze. Najważniejsze, by samego siebie nie karcić za złe zagrania, bo to nie przyniesie nic dobrego, a skoncentrować się na tym, by w jakimś innym elemencie pomóc drużynie.

- Iran ma nieprzewidywalnego rozgrywającego i to jest ich siła. Wokół niego są zawodnicy, którzy nie są fenomenalni, ale przy nim podnoszą swój poziom. Oni zawsze grają z nami bardzo zmobilizowani i skoncentrowani. Nie wiem, z czego to wynika. Może z mojej osoby po drugiej stronie siatki? Może trener posadzi mnie na ławce i nie będą aż tak +zagrzani+.

- Gdzie nas poniesie los, zobaczymy. Najważniejsze, że mamy go w swoich rękach. Możemy zrobić wszystko, aby zostać w Warnie na drugą rundę, ale pojechać do Sofii. Nie spisujmy Bułgarów jeszcze na straty, bo to drużyna bardzo nieobliczalna, zwłaszcza przed własną publicznością. Trudniejsze będzie starcie z Iranem i zdajemy sobie z tego sprawę. Jeżeli chcemy zdobywać laury, to musimy takie zespoły jak on pokonywać".

Fabian Drzyzga (rozgrywający reprezentacji Polski): "Zagraliśmy dziś dużo lepiej niż z Kubą. W drugiej partii wpadliśmy w pułapkę własnych błędów i tyle. Za dużo ich mieliśmy. Chłopaki z Finlandii też trafili z zagrywką, ale to raczej głównie były nasze błędy. Cały mecz jednak, wyjmując oczywiście końcówkę drugiej partii, graliśmy bardzo równo i spokojnie w każdym elemencie. W drugim secie, na drugiej przerwie technicznej, nie było złości ze strony trenera. Sami wiedzieliśmy, o co chodzi. Za dużo energii i nerwów nie jest dobre. Wiedzieliśmy, że spokojnie ten mecz wygramy, a to była po prostu chwila nie dekoncentracji, ale gorszej gry, która się zdarza. Spodziewaliśmy się u Finów w wyjściowym składzie innego przyjmującego, rozgrywającego i środkowego... Mieli też troszkę szczęścia, ale nie zabieram chłopakom umiejętności. To naprawdę fajny zespół, który trzeba szanować, ale my zrobiliśmy swoje.

Teraz mamy dzień przerwy, żeby naładować baterie i wejść z ogniem na Iran. Jak zagrać z tym zespołem? Nie robić błędów, ale to wiemy od zawsze. Na poważnie, jeśli będziemy grać tak jak gramy, czyli z meczu na mecz coraz lepiej, to jestem bardzo pozytywnie nastawiony na to spotkanie. Nie widziałem żadnego ich spotkania tutaj, ale to doświadczona i ograna drużyna. Ale patrzę tylko na naszą grę. Jeśli zagramy równo tak jak dziś, to mamy bardzo dużo atutów - lewe skrzydło, środkowych, super libero i atakujący. Równy poziom nie tylko całej "szóstki", ale "14". Czy będzie iskrzyło pod siatką? Zależy od wyniku i jak to się będzie toczyło, ale na pewno nie będzie trzeba wiele, żeby zapalić ogień w naszych oczach. Bardzo szanuję rozgrywającego Saeida Marouflakraniego. Wiele razy graliśmy przeciwko sobie i raz on, raz ja wygrywaliśmy".

Aleksander Śliwka (przyjmujący reprezentacji Polski): "Myślę, że poza drugim setem ten mecz nie był aż tak wyrównany. My nadawaliśmy temu spotkaniu ton. W drugiej partii Finowie wzmocnili bardzo zagrywkę flotem i utrudnili nam tym bardzo przyjęcie i całą grę i w tym tkwił szczegół. W kolejnych setach już radziliśmy sobie z tymi ich flotami i przyjmowaliśmy czysto. Chcieliśmy wygrać 3:0, jak najszybciej, ale taka jest siatkówka. Ktoś już zwrócił uwagę, że wszystkie zespoły będące teoretycznie faworytami w tej imprezie mają problemy. Serbia traci seta z Tunezją, Amerykanie z Australią grają tie-breaka. Najważniejsze jest, aby wygrać za trzy punkty i wychodzić z tych spotkań obronną ręką. Na pewno teraz wkraczamy w tę poważną część turnieju. Wiemy, że drużyny Iranu i Bułgarii to teoretycznie najsilniejsze drużyny w grupie, co potwierdziły wyniki ich poprzednich spotkań. Przygotowywaliśmy się pod Eemi Tervaporttiego na rozegraniu, ale mieliśmy też z tyłu głowy, że Finlandia gra trzy mecze w ciągu trzech dni i wiedzieliśmy, że może być tak, że zmienią ustawienie, bo jest niemożliwe fizycznie, by dany zawodnik zagrał trzy dni z rzędu".


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj