Jerzy Kasiura z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu poinformował w telewizji TVN24, że natychmiast po przesłuchaniu L. został wypuszczony. Wiadomo już, że prokuratorzy zarzucają mu, iż
jako szef PZPN zezwolił na kontrowersyjny transfer pieniędzy. Chodzi o przekazanie ogromnych pieniędzy zadłużonego Widzewa Łódź obcej spółce, a nie wierzycielom klubu. Miało tak się stać
w 2000 roku.
W rezultacie PZPN i sam Michał L. miał działać na szkodę wierzycieli. Znawcy piłki i pozakulisowych rozgrywek twierdzą, że było to coś w rodzaju „kreatywnej
księgowości”.
Prokurator Kasiura poinformował też, że już kilka osób usłyszało zarzuty w sprawie „udaremniania egzekucji wobec Widzewa Łódź”.
Nie wiadomo, czy L. przyznał się do winy. Wiadomo natomiast, że chce złozyć wyjaśnienia w prokuraturze.