Wręcz przeciwnie. W Argentynie jest teraz dosyć zimno. A moja opalenizna? Ostatni tydzień spędziliśmy z całą rodziną w Meksyku. Mój brat ma tam dom, który,
podobnie jak należąca do niego restauracja, jest położony przy samej plaży. Morze, słońce, zabawa i najbliżsi wokół. To były wakacje marzeń. Ale cóż... Teraz trzeba wracać do
codzienności. Oglądania spotkań PlusLigi i pracy nad nowym systemem gry.
Już po pierwszej w tym roku kolejce zanotowałem sobie kilka nazwisk. Ale jeszcze nie wiem, który z nich otrzyma powołanie do kadry.
To był wyjątkowo udany sezon, ale przecież jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku przebudowywania reprezentacji i wdrażania nowego systemu gry. Dla mnie najważniejsze jest, że w zespole
narodowym pojawiły się nowe osoby, i że znacznie większą rolę odegrali także dotychczasowi nominalni zmiennicy. Po wywalczeniu kwalifikacji do mistrzostw świata we Włoszech (impreza
odbędzie się na przełomie września i października 2010 - red.) i niezwykle udanym dla nas turnieju w Izmirze, gdzie sięgnęliśmy po złoto, biało-czerwoni awansowali w rankingu FIVB
(Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej - red.) i umocnili swoją pozycję na świecie. Ogólnie rzecz ujmując, polska siatkówka ma się bardzo dobrze.
Każdy z nam ma jakieś marzenia. Można wymarzyć sobie choćby, że nie tylko zagramy w finale mistrzostw świata z canarinhos, ale że ich pokonamy. Dlaczego nie? W końcu my, zawodnicy,
jesteśmy po to, by te marzenia spełniać.
Spokojnie. W poprzednim tygodniu wszystkie zespoły męskie wygrały swoje spotkania. Siatkarze po przerwie świątecznej są w formie. To dobry kierunek.
Sądzę, że mamy do czynienia z obydwiema rzeczami naraz. Poziom gry reprezentowany przez pozostałe kluby PlusLigi wciąż rośnie i ta przepaść między nimi a Skrą wyraźnie się
zmniejszyła. I to jest jedna rzecz. Ale druga, wyraźnie słabsza forma Skry. Przez wiele lat bełchatowianie byli stawiani na świeczniku, najlepsi w kraju, dominowali zarówno w Pucharze Polski,
jak i rozgrywkach klubowych, świetnie radzili sobie także w Lidze Mistrzów. Nie powinno więc nikogo dziwić, że w końcu i ich dopadł kryzys. Pewnie gdyby to się przytrafiło jakiemuś innemu
zespołowi, umknęłoby to uwadze mediów, i uznano by to za chwilową niedyspozycję. Ale przecież mówimy o wielkiej Skrze.
Generalnie forma zawodników z Bełchatowa ostatnio nie jest najlepsza. Jeśli dotyczyłoby to jednego czy dwóch siatkarzy, nie stanowiłoby to problemu. Ale jeśli wszyscy siatkarze przeżywają
jakiś kryzys, wówczas jest znacznie trudniej wprowadzić jakiekolwiek zmiany w grze. Jestem jednak przekonany, że to tylko stan przejściowy.
Naturalnie futbolem. A najważniejsze wydarzenie? Finał klubowych mistrzostw świata Estiudantes z Barceloną.
p
Daniel Castellani trener reprezentacji narodowej siatkarzy, tytuł najlepszego trenera poprzedniego roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego przegrał z Bogdanem Wentą, szkoleniowcem piłkarzy ręcznych