Koszykarze New York Knicks są przekonani, że za ich poniedziałkową porażką z Oklahoma City Thunder (88:106) stoi... nawiedzony hotel, w którym mieszkali przed meczem.
"Jestem o tym przekonany. To miejsce straszy" - powiedział mierzący 210 cm skrzydłowy Jared Jeffries, który, podobnie jak wielu innych kolegów, miał kłopoty ze snem.
Z kolei środkowy Knicks Eddy Curry podkreślił, że w nocy przed meczem zdołał przespać zaledwie dwie godziny i nie mógł przestać myśleć o duchach w hotelu Skirvin Hilton.
Obiekt ten ciszy się złą sławą - od lat klienci skarżą się na dziwne dzwięki, informują, że widzieli ducha. Legenda głosi, że w latach 30. poprzedniego stulecia młoda kobieta rzuciła się z okien hotelu trzymając na rękach dziecko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|