Dziennik Gazeta Prawana logo

Pluszczenko wrócił i chce złota

18 lutego 2010, 00:09
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
27-letni Rosjanin ma szansę być pierwszym łyżwiarzem figurowym od 1952 roku, któremu uda się obronić złoty medal olimpijski w konkurencji solistów. Jest to o tyle niesamowite, że jeszcze kilka miesięcy temu w ogóle nie trenował. Swoją karierę przerwał niedługo po zdobyciu złotego krążka na igrzyskach w Turynie, cztery lata temu.

Pluszczenko to megagwiazda. To nie tylko świetny sportowiec, ale także niezwykle medialna i rozpoznawalna postać. W Rosji wszystkie oczy skierowane są na niego mówi Anna Rechnio, była łyżwiarka, dwukrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich.

Swoją niezwykłą popularność Jewgienij zawdzięcza w tym samym stopniu karierze sportowej, jak i pozasportowej. Jako łyżwiarz zawsze był absolutnie wyjątkowy. Potrafił zadziwiać strojami, wiele ze swoich medali zdobył, tańcząc do muzyki skomponowanej i odgrywanej przez jednego z najlepszych skrzypków świata, Węgra Edvina Martona.

Fantazji nie stracił także po zawieszeniu startów amatorskich. W 2008 roku u wystąpił u boku znanego rosyjskiego piosenkarza Dimy Bilana w konkursie Eurowizji jego belgradzkim finale. Tańczył na lodowej tafli o średnicy kilku metrów, a Marton grał na wypożyczonych mu przez Swiss Bank skrzypkach Stradivariusa, wartych 4 miliony dolarów. Według jednej z rosyjskich gazet przygotowanie tego show pochłonęło milion euro, ale koszt się opłacił, bowiem Bilan wygrał nagrodę Eurowizji. Wielokrotnie złośliwie pytano mnie, ile wziąłem za ten występ. Nie wziąłem ani grosza. Naszym celem jest, by konkurs piosenki Eurowizji wreszcie odbył się w Moskwie mówił Pluszczenko.

Można mu wierzyć, bowiem już jako łyżwiarz amator zarobił ok. miliona dolarów, a potem pomnażał ten majątek, występując w rewiach. Serca rodaków, i pieniądze, zdobył także, prowadząc wraz z inną łyżwiarką, Iriną Słucką rosyjską wersję programu Taniec na lodzie (tam nosi on tytuł Gwiazdy na lodzie). Jako fachowiec przygotowywał do występu również swoją obecną żonę Janę Rudkowskoją zawodowo menedżerkę Bilana.

czytaj dalej

Jana to druga małżonka Pleszczenki. Pierwszą była Masza Jermak i to ona była jedną z przyczyn prawie 4-letniego rozbratu Jewgienija z łyżwiarstwem.

Oficjalny powód był co prawda inny brak motywacji do ciężkich treningów. To była wersja wiarygodna, bo kiedy Jewgienij został mistrzem olimpijskim, miał w swoim dorobku trzy tytuły mistrza świata i pięć mistrza Europy. Po raz ostatni przegrał zawody w lutym 2004 r., kiedy w europejskim czempionacie pokonał go Francuz Brian Joubert.Tak naprawdę powód był jednak inny. Pochodząca z bogatej rodziny, młodsza o dwa lata Masza urodziła mu syna Krystiana i wymogła na mężu rozbrat ze sportem.

Według wersji kolorowej prasy poznali się, stojąc na światłach drogowych łyżwiarz w swoim maserati, a Masza w kabriolecie audi TT. Pluszczenko ponoć gonił ją, łamiąc przepisy. Tak naprawdę było jednak bardziej prozaicznie i dużo bardziej prozaicznie się skończyło. Choć media kreowały ich na idealną parę, to miłość Jewgienija do Maszy nie przetrwała próby czasu, w przeciwieństwie do afektu wobec łyżwiarstwa.Pluszczenko zapowiadał swój powrót na taflę już w 2007, bowiem rozczarowały go wyniki osiągane przez kolegów z reprezentacji, potem w 2008 r. ostatecznie wrócił jednak do treningów dopiero kilka miesięcy temu.

Najwyraźniej wcześniej nie był na to jeszcze gotowy. Niełatwo zrezygnować ze swobodnego życia bez reżimu treningowego. Wcześniej cały czas miał styczność z łyżwami, choć oczywiście rewie i pokazy wiążą się z zupełnie innym natężeniem niż zawody mówi Rechnio. Generalnie niewielu łyżwiarzy byłoby stać, żeby po czterech latach wrócić do sportu. W ciągu roku Jewgienij schudł 11 kg.

czytaj dalej

Pluszczenko nie tylko wrócił, ale wrócił jako zwycięzca. Pod koniec ubiegłego roku został mistrzem Rosji z wynikiem 271,59 pkt, który nie został rekordem świata tylko dlatego, że zawody nie były rozgrywane pod egidą Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej. Kilka tygodni temu w Tallinie bezapelacyjnie sięgnął po szósty w karierze tytuł mistrza Europy.

W Vancouver Pluszczenko jest głównym faworytem do zdobycia złotego medalu. Na razie odpadł mu jeden rywal. Nie byle jaki, bo jest to wspomniany wcześniej Joubert ostatni człowiek, któremu udało się wygrać z Pluszczenką. Rosjanin odegrał się potem na Francuzie kilka razy, i teraz też będzie górą, bowiem Joubert przewrócił się przy jednym ze skoków (potrójny lutz), nie zaliczył też najwyżej ocenianego elementu swojego programu i zajmuje dopiero 18. miejsce.

Pluszczenko prowadzi, ale Amerykanin Evan Lysacek i Japończyk Daisuke Takahashi mają minimalną stratę. Dziś w programie dowolnym emocji nie zabraknie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj