Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie będzie zawodów żużlowych w Polsce

5 marca 2010, 10:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Organizacja zawodów Grand Prix w Polsce jest zagrożona. W tym roku kibice speedwaya na pewno zobaczą najlepszych żużlowców w Lesznie, Toruniu i Bydgoszczy. Jednak nie można wykluczyć, że w 2011 roku będą musieli ruszyć w Europę. To dlatego, że jednym ze sponsorów cyklu jest firma bukmacherska Tobet należąca do Nordic Gaming Group.

Jak wiadomo, od 1 stycznia weszła w życie restrykcyjna ustawa zakazująca reklamowania hazardu w sieci.

IMG World i BSI Speedway, firmy trzymające pieczę nad GP, mają ważną umowę reklamową z Tobetem, a pieniądze jakie otrzymują z tego tytułu, stanowią poważną pozycję w budżecie. Jednak polscy organizatorzy nie chcą w tym roku pokazywać banerów z logo bukmachera. - Jeśli nic się nie zmieni, to tej reklamy nie będzie. Gdybyśmy się na nią zdecydowali, moglibyśmy mieć problem - mówi prezes Unibaksu Toruń Wojciech Stępniewski. - Organizatorzy PŚ w skokach w Zakopanem pokazali bet-at-home, a teraz grozi im kara. My nie zamierzamy płacić dwunastu milionów - zastrzega i trudno nie przyznać mu racji.

- Pewnie niejedno zebranie poświęcimy na ten temat - dodaje działacz Unii Marek Ślotała.

A my zamówiliśmy ekspertyzę prawną, którą zamierzamy wysłać do BSI - opowiada Leszek Tillinger, działacz z Bydgoszczy. - W każdym razie dziś można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli pokażemy reklamy Tobetu, to narazimy się na gniew państwa. Jeśli tego nie zrobimy, możemy się spodziewać sankcji ze strony Anglików. Będą mieli podstawy, by zerwać umowę lub domagać się od nas odszkodowania. Przecież sami też stracą. Nawet nie chcę myśleć, jak wysoka mogłaby być kara BSI (kluby boją się, że może przekroczyć 100 tys. dol. - przyp. red.) - dodaje Tillinger.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, IMG i BSI płacą FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa) za prawo do organizacji cyklu około miliona dolarów rocznie. To ogromne pieniądze. W tej sytuacji każdy strategiczny sponsor, taki jak Tobet, jest dla angielskich firm bezcenny. - Z niepokojem obserwujemy sytuację w Polsce - przyznaje Nicola Sands, rzecznik prasowy IMG, ale nie chce szerzej komentować sprawy. - Oni się boją, bo jak bukmacher nie zostanie pokazany na trzech imprezach z największą publicznością, to wtedy mogą stracić intratny kontrakt - mówi nam anonimowo działacz mający dobre kontakty w IMG.

>>>Czytaj także: W Lublinie jest mistrzowski budżet

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj