Gregor Schlierenzauer zna już przyczynę swojej porażki w zakończonym wczoraj 56. Turnieju Czterech Skoczni. Według Austriaka winne jego słabej pozycji jest... uszkodzone wiązanie od nart, które przeszkodziło mu w oddaniu dobrych skoków. Fanów Schlierenzauera taka wymówka nie przekonuje.
I nic dziwnego, bo to Austriak miał zdominować wszystkie cztery konkursy. Zamiast na pudle, skończył Turniej Czterech Skoczni daleko, bo dopiero na 12. miejscu.
Schlierenzauer do końca miał szanse na podium, jednak szans tych pozbawił go beznadziejny skok w pierwszej serii niedzielnych zawodów w Bischofshofen.
"Miałem niestety problem z wiązaniem. Nie zadziałało tak, jak trzeba, co zaważyło na całym locie. Przez cały czas jedna narta nie szła równo i musiałem z tym walczyć, co niestety nie do końca mi się udało" - tłumaczył się Austriak z porażki serwisowi skijumping.pl.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane