Dziennik Gazeta Prawana logo

Wasilewski: Sędzia pomagał Bayernowi

8 marca 2008, 01:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Ten sędzia rozwalił mi serce! Sądziłem, że on idzie pogadać z Tonim o faulu Włocha, ale kiedy zobaczyłem, co robi, pomyślałem sobie: o ja pier..." - opowiada "Faktowi" Marcin Wasilewski o sytuacji, w której dostał czerwoną kartkę w meczu Pucharu UEFA z Bayernem Monachium.

Po wyrzuceniu Polaka z boiska (w 43. minucie) Anderlecht stracił kolejne cztery gole i przegrał w kompromitującym stylu 0:5 z niemieckim zespołem."Byli od nas lepsi, pokazali nam miejsce w szeregu, ale nie trzeba było im dodatkowo pomagać!" - wścieka się 'Wasyl" w rozmowie z "Faktem".

Tak, ta pierwsza żółta kartka to moja głupota. Tak się nie robi. Rywal wszedł we mnie nakładką, a sędzia nie zareagował, więc od razu wziąłem rewanż. Bez sensu, mogłem chociaż trochę odczekać.

Obaj skoczyliśmy do główki, padliśmy na murawę, a potem on kopnął mnie w głowę! Nagle podbiegł sędzia i pokazał mi czerwoną kartkę.

Też byli w szoku. Od razu, gdy wszedłem do szatni, włączyłem telewizor. W przerwie eksperci analizowali tę sytuację dziesięć razy i nie zobaczyli niczego złego w moim zachowaniu.

Brakowało trochę czucia piłki i nie mogłem zbyt mocno uderzać lewą nogą, bo odczuwałem ból. Ale w sumie i tak ona nie jest mi do niczego przydatna. Koledzy z drużyny, kiedy zobaczyli skład Bayernu, w którym nie było Ribery'ego, zaczęli się śmiać: o, zobaczył, że Wasyl jednak zagra i się wystraszył.

To dobry piłkarz, bardzo trudny do upilnowania. Myślę jednak, że radziłem sobie z nim nieźle.

Tak, kiedyś jako piłkarz Wisły Płock. Dostaliśmy od Wisły w Krakowie 4:0 i też graliśmy w dziesiątkę. Stare czasy i inna skala zdarzenia.

Może zabrzmi to dziwnie, ale tylko dwie. Żołte czy czerwone, ja dostaję kartki za nazwisko. Z Bayernem też była kartka, bo w tym miejscu stał akurat Wasilewski. Sędzia od początku dawał mi sygnały, że mnie obserwuje baczniej niż innych. Każdy ma swoje atuty, ktoś jest techniczny, a inny od czarnej roboty. Ja nie jestem wirtuozem, ale nie jestem też brutalem.

Nie! Po prostu mecz się tak ułożył. Szczególnie po tej czerwonej kartce dla mnie wszystko się posypało. Ale przecież wcześniej toczyliśmy wyrównane boje z takimi zespołami jak Tottenham czy Bordeaux. A te zespoły nie są słabeuszami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj