Dziennik Gazeta Prawana logo

Isia wygrała w Stambule, rusza na podbój Paryża

26 maja 2008, 00:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dużo się dzieje w karierze najlepszej polskiej tenisistki Agnieszki Radwańskiej. W sobotę rozgrywała zwycięski finał w Stambule z Rosjanką Jeleną Dementiewą, w niedzielę już trenowała na kortach w Paryżu. Dziś zmierzy się w pierwszym meczu na Roland Garros z Ukrainą Marią Korytcewą - pisze DZIENNIK.

Jest się z czego cieszyć, bo to już trzeci wygrany turniej w karierze dzielnej krakowianki (wcześniej były sukcesy w Sztokholmie i Pattai). Zwycięstwo w Stambule sprawiło, że Radwańska dołączyła do grona tenisowych milionerek. Wprawdzie rachunki prowadzone są w słabo stojących dolarach, a nie w euro, ale nie narzekajmy. Kłopot tylko w tym, czy intensywne ostatnio życie tenisowe nie wpłynie na formę kruchej Agnieszki. Pierwsza rywalka w Paryżu nie powinna jej sprawić większych problemów, druga (prawdopodobnie Francuzka Severine Bremond) też nie, ale w meczu z trzecią (rozstawioną z nr 19 wielką nadzieją gospodarzy Alize Cornet) potrzebne będzie Polsce trochę zdrowia.

Nie ma co jednak za bardzo wybiegać w przyszłość, bo w turnieju wielkoszlemowym najtrudniejsze są zawsze pierwsze rundy. "To nie jest tak, że trafiasz na Franka Majeranka i wygrywasz z nim spacerkiem" - mówi prezentujący warszawskie poczucie humoru trener Marty Domachowskiej, Paweł Ostrowski. "W każdym innym turnieju coś takiego się zdarza, ale nie tutaj".

Jego podopieczna wyjdzie na kort dopiero we wtorek. Zmierzy się z jedną z nielicznych matek i mężatek wśród zawodowych tenisistek, reprezentantką Paragwaju Rosanną De Los Rios. Jeśli pokona tę przeszkodę (co według obliczeń Ostrowskiego powinno Domachowskiej zapewnić start na igrzyskach w Pekinie), czeka ją znacznie poważniejsza próba - mecz z niedawną rywalką Radwańskiej, Dementiewą. Cała nadzieja w tym, że Isia solidnie zmęczyła w Stambule Rosjankę i że doradzi koleżance, jak grać z Jeleną, która w 2004 roku grała tu w finale.

Natomiast ubiegłoroczna finalistka Ana Ivanović bez większych problemów (6:2, 7:5) pokonała w niedzielę na korcie centralnym Szwedkę Sofię Arvidsson. Wygląda na to, że Chorwatka jest w bardzo dobrej formie, w czym spora zasługa dawnego reprezentanta Polski Marcina Rozpędskiego. Jest od pewnego czasu sparingpartnerem Any - tak dobrym, że tenisistka specjalnie ściągnęła go do Paryża ze Stanów Zjednoczonych, gdzie Polak pełni funkcję dyrektora znanego ośrodka Lakes Country Club w Palm Desert w Kalifornii.

Oglądałem w niedzielę rano trening Ivanović. Rozpędski, mimo 32 lat na karku, biegał z rogu na róg kortu niczym młodzieniaszek. Wszyscy mówią, że tym ją ujął. A czym ona jego? "Nie jest skąpa jak wiele tenisowych gwiazd" - twierdzi Polak. "Dobrze płaci. Wie, że mam rodzinę (żonę i dwóch synów – przyp. red.) i co miesiąc sporo rachunków do zapłacenia".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj