Dziennik Gazeta Prawana logo

Kuszczak: Ćwierćfinał byłby dużym sukcesem

26 maja 2008, 22:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Fajnie by było, gdybyśmy na Euro wyszli z grupy, a nie nastawiajmy się, że musimy tego dokonać. Bo wtedy wszyscy będziemy sfrustrowani, jak się nie uda" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Tomasz Kuszczak


: Radość była wielka, ale nie nie było jakichś hucznych zabaw, czy bezsennej nocy. Kilku zawodników, podobnie jak ja, już na drugi dzień wyjeżdżało na zgrupowania swoich reprezentacji przez finałami Euro 2008. Mieliśmy małe powitanie w Manchesterze, do którego dotarliśmy z Moskwy ze sporym opóźnieniem. Feta w mieście trwała bardzo długo, ale nie dla dla mnie, bo trzeba było szybko zacząć myśleć o zgrupowaniu kadry.


Nawet nie próbowałem negocjować. Selekcjoner wyznaczył mi termin, w którym mam się stawić na zgrupowaniu i musiałem się do tego dostosować. Zresztą przecież jeden dzień odpoczynku dłużej i tak by mnie nie zbawił.


Fajne. Choć nie zagrałem w finale z Chelsea Londyn, to jednak małą cegiełkę do tego sukcesu dołożyłem. To mój drugi rok w Manchesterze United, a zdobyłem już trzy trofea. Najpierw dwa tytuły mistrza Anglii, a teraz triumf w Champions League. Tylko się cieszyć. To najlepsza odpowiedź, jaką mogłem dać tym wszystkim, którzy uważają, że powinienem zmienić klub na taki, gdzie będę grał regularnie w podstawowym składzie. Ja wolę poczekać na swoją szansę i zdobywać trofea z Czerwonymi Diabłami.


Powiedziałem wtedy do siebie: co ma być, to będzie. I było! Gdy do piłki podchodził John Terry to życzyłem mu, żeby spudłował! Każdy z nas wierzył, że Edwin van der Sar obroni choć jeden strzał. I udało mu się. Ale do karnych byliśmy przygotowani, bo trenowaliśmy je solidnie przed moskiewskim finałem.


Na pewno nie nastawiliśmy się na karne, jednak można było się ich spodziewać. Do ostatniej jedenastki podchodzi zawsze piłkarz, który jest najlepszy w tych fachu. Ale Terry nie dał rady. To był dla nas taki mały sygnał, że w tym dniu wygra Manchester.


Może dlatego, że miałem najwięcej siły (śmiech). Pewnie, że chciałbym grać główną rolę, ale przyszłość przede mną.


Nikt nie chce siedzieć na ławce rezerwowych. A którym bramkarzem będę na Euro? Tym, którym wytypują mnie dziennikarze (śmiech).


Wyjście z tak trudnej grupy byłoby dobrym wynikiem. Nie zapominajmy, że w takiej imprezie jak Euro gramy po raz pierwszy, więc brakuje nam doświadczenia. Jedno jest pewne: serca nam nie zabraknie.


Zawsze może się zdarzyć, że jakaś drużyna, która nie należała do grona faworytów, zostaje czarnym koniem turnieju i odnosi niespodziewany sukces. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby tym razem była nim reprezentacja Polski. Ale patrzmy na to w ten sposób, że fajnie by było, gdyby tak się stało, a nie że musimy tego dokonać. Bo wtedy wszyscy będziemy sfrustrowani, jak nic nam się na Euro nie uda zwojować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj