Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarzykowcy chcą na igrzyska

4 sierpnia 2008, 02:21
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polacy mistrzami świata w piłce
Polacy mistrzami świata w piłce/Inne
Filip Kubiatowicz jest mistrzem świata w futbolu stołowym, popularnie zwanym też piłkarzykami lub trambambulą. "Mógłbym robić za psychologa naszych piłkarzy. Czasem jak na nich patrzę, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Dobrze, że ja tak nie partaczę" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM.


: Szkoda tylko, że nie w odmianie boiskowej, a tej piłkarzykowej. Ale cóż, lepsze to niż nic.


Chętnie, mógłbym robić za psychologa, mam gadane. A jak patrzę na naszych piłkarzy, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Dobrze, że ja nie partaczę tak, jak oni.


Nie powiem, trochę się napociłem. Musiałem pokonać ośmiu rywali. Łącznie w imprezie startowało 200 zawodników.


Mam, owszem - ja wygrałem mundial w kategorii półzawodowej, drugiej najbardziej prestiżowej. Jest jeszcze ta najważniejsza, dla stuprocentowych zawodowców. Za kilka lat zamierzam w niej namieszać.


Tak, po prostu majątek - dostałem całe dwieście euro (śmiech). Niestety, z piłkarzyków nie można się utrzymać.


Jestem agentem ubezpieczeniowym, mam nadzieję, że równie skutecznym, co sportowcem (śmiech).


Bez przesady. Piłkarzyki to nadal sport niszowy. Ale kto wie, może niebawem to się zmieni? W Pekinie pokażemy się jako dyscyplina aspirująca do startu w igrzyskach. Mamy nadzieję, że po tym występie zostaniemy docenieni i zauważeni.


Nie do końca. Ja pierwszy raz zetknąłem się z tym sportem w liceum. Grałem pasjami na przerwach i... lekcjach, z których zdarzało się zwiewać. Po niedługim czasie treningów spróbowałem sił w meczu z ówczesnym guru tej dyscypliny. Dostałem straszne baty - 0:6, 0:6. Pomyślałem wtedy: czekaj chłopie, jeszcze ci pokażę. No i po trzech latach solidnych treningów zlałem gościa.


Zdarza się i pięć godzin dziennie. Jest mi o tyle łatwiej, że mam swój stół w domu. Nie każdego na to stać - takie cacko kosztuje koło trzech tysięcy złotych.


Tak. Dużo biegam i pływam. Stanie przy stole wymaga nie lada wytrzymałości. Podczas ostatniego mundialu spędzałem przy nim kilkanaście godzin dziennie. Jestem bowiem nie tylko zawodnikiem, ale i sędzią międzynarodowym.


W USA, Niemczech i... Belgii. W tym ostatnim jest zarejestrowanych aż 24 tysiące zawodowców, podczas gdy w Polsce mamy tylko pięciuset zawodników.


Niestety ani ten kanał, ani żaden inny nie pokazują naszych zawodów. Jeśli ktoś chce obejrzeć jak najlepsi grają w piłkarzyki, to może wejść na YouTube, albo spróbować ściągnąć płyty z USA. Można też po prostu wybrać się do jakiegoś polskiego klubu na trening. Największe polskie miasta, jak Warszawa czy Łódź, mają swoje drużyny. Piłkarzykowców można też spotkać w mniejszych miejscowościach, jak Toruń.


Kluby z całego kraju spotykają się raz na jakiś czas na turniejach. Co roku rozgrywany jest także prestiżowy Puchar Polski.


Amerykanin, który jest obecnie numerem jeden na świecie, ma około pięćdziesięciu lat. Mógłbym być jego synem - jestem dwa razy młodszy. W związku z tym mam nadzieję, że doczekam czasów, gdy piłkarzyki będą dyscypliną olimpijską. Występ na igrzyskach to moje największe marzenie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj