Najlepszy polski gimnastyk zamierza w Pekinie walczyć o medal. I to nie po prostu o medal, ale o złoty medal. Leszek Blanik przygotowuje dwie ewolucje, obie noszące nazwy od pierwszych wykonawców: tsukuharę i blanika, czyli skok wymyślony przez niego i jego ukraińskiego trenera Andrija Lewita.
"Blanik" to naskok na stół, odbicie rękami, dwa i pół salta w przód w pozycji łamanej i lądowanie plecami do przyrządu.
Polski gimnastyk w Sydney wywalczył olimpijski brąz w skoku przez konia. W Pekinie zamierza walczyć o złoty medal w skoku przez... stół, który w gimnastycznych ewolucjach zastąpił konia.
"W planach miałem jeszcze dodanie pół śruby w ostatniej fazie, ale nie udało się wypracować tego elementu na mur-beton przed igrzyskami. Lepiej więc wykonać to, co dopracowane, czyli klasycznego <blanika>" - tłumaczy na łamach "Super Ekspressu" Blanik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|