Napastnik reprezentacji Polski nie ma złudzeń. Zdaję sobie sprawę, że zmienił klub na słabszy. "Trafiłem do przeciętnej drużyny, bez wielkiej nazwy, bez takich tradycji, jakie miał Celtic, ale nie mogłem dłużej czekać" - mówi Maciej Żurawski.
"Żurawiowi" znudziło już się oglądanie kolegów z wysokości trybun. "Śmieszą mnie zarzuty, że zrezygnowałem z kariery na Wyspach, z meczów w Lidze Mistrzów z Barceloną. Obejrzałem te spotkania w telewizji. Na to samo wyszło" - uważa Polak.
Zmiana klubu wyzwoliła u Żurawskiego dużo większą radość z gry, głód zdobywania bramek. "Czy jestem najlepszy, to chyba za wcześnie oceniać, ale na razie wszystko mi się w Larissie podoba. Chociaż według niektórych zrobiłem krok do tyłu, jednak dostałem to, czego chciałem - szansę na regularną grę - wyjaśnia "Rzeczpospolitej" piłkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|