Dziennik Gazeta Prawana logo

"Żuraw" boi się, że nie pojedzie na Euro

18 marca 2008, 02:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Powołania do mistrzostw świata przeżywałem już dwa razy, teraz czas na mistrzostwa Europy. Wiem, że będzie to bardzo gorący okres. Wszystko trzeba brać pod uwagę, dlatego liczę się z tym, że mogę nie pojechać na Euro 2008" - mówi kapitan reprezentacji Polski Maciej Żurawski.

Mimo że napastnik Larisy w meczach ligi greckiej strzela gole jak na zawołanie, nie wyklucza, że Leo Beenhakker pominie go przy rozsyłaniu powołań na czerwcowe finały mistrzostw Europy. "Nie zamierzam wmawiać sobie: stary, nie ma problemu, na pewno pojedziesz na ten turniej. A jak przytrafi mi się kontuzja albo będę bez formy? Pewnie, że gdyby zabrakło mnie w Austrii i Szwajcarii, byłbym bardzo rozczarowany. Ale wolę się na nic nie nastawiać, bo wtedy ewentualne rozczarowanie będzie mniejsze" - tłumaczy "Żuraw" "Faktowi".

I właśnie po to, by pojechać na Euro, w ostatnich godzinach zimowego okienka transferowego polski napastnik podpisał kontrakt z grecką Larisą. "Przyjechałem tutaj w ciemno. Nie zastanawiałem się nad wyglądem miasta, czy klimatem. Działacze Larisy dali mi możliwość gry i to było dla mnie najważniejsze. Mimo że u Leo mam mocną pozycję w kadrze, jeśli nadal oglądałbym mecze Celticu z trybun, trener nie miałby podstaw, by powoływać mnie do kadry" - podkreśla Żurawski.

O zdrowie kapitana reprezentacji Beenhakker może być jednak spokojny. "W Grecji sędziowie są wyjątkowo wyczuleni na faule, a obrońcy nie grają tak agresywnie. Mam więcej miejsca na przyjęcie piłki i oddanie strzału, a o kontuzję znacznie trudniej niż na Wyspach" - uśmiecha się Polak.

Poza boiskiem najlepszym kumplem Żurawskiego są Słowak Jozef Kozlej i trzej Argentyńczycy. "Zamiast uczyć się greckiego, coraz lepiej mówię po hiszpańsku. A z Jozefem mogę swobodnie rozmawiać po polsku" - opowiada piłkarz "Faktowi".

Wystarczyło kilka tygodni, by Polak stał się największym idolem greckich kibiców. W niedzielnym spotkaniu z OFI Kreta napastnik Larisy zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie. "Gol, którego strzeliłem debiutując w barwach tego klubu, zaskoczył nawet mnie. Wcześniej odbyłem tylko jeden trening z tymi chłopakami. Nie znałem drużyny i tutejszego stylu gry. Na razie wszystko super się układa, ale stać mnie jeszcze na dużo lepszą grę. Cały czas poznaję ten zespół. Tego nie da się nauczyć w kilku meczach" - mówi nam "Żuraw".

Kiedy poubierani w koszulki Larisy kibice skandują nazwisko Polaka i odprowadzają go do samochodu, Żurawski trochę się zawstydza. "To strasznie miłe, ale nie robię z siebie żadnej gwiazdy" - mówi skromnie.

Na każdym kroku widać jednak, że naszego reprezentanta traktują w Grecji wyjątkowo. "Proszę się nie dziwić. Sprowadzenie Żurawskiego to największy transfer w historii Larisy. W tym roku zaczynamy budowę nowego stadionu. Byłoby wspaniale, gdyby nasz klub niedługo występował na nim w europejskich pucharach. Liczymy, że Maciej pomoże nam spełnić te plany" - nie ukrywa rzecznik prasowy Larisy Haris Georgoulas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj