Coś złego dzieje się z kadrowiczami Leo Beenhakkera. Co prawda, w meczach reprezentacji dają z siebie wszystko, ale potem w lidze słaniają się na nogach. To naprawdę reprezentanci Polski? - krzywią się zniesmaczeni kibice, oglądający ich popisy na boiskach ekstraklasy. "Wszystko przez ostrą rywalizację" - wyrokuje trener Czesław Michniewicz.
Niektórzy z piłkarzy po prostu nie mają siły, by biegać! W ubiegłej kolejce Michał Goliński słaniał się na nogach, a Łukasz Garguła zszedł z boiska już po pierwszej połowie. Grał wyjątkowo niemrawo i trener stwierdził, że jest raczej osłabieniem niż wzmocnieniem.
Skąd ten problem? Przecież ci sami piłkarze na zgrupowaniach kadry błyszczą. Czyżby nie przykładali się do obowiązków w klubach?
"U Beenhakkera toczy się niesamowita walka o miejsce w składzie" - przekonuje Czesław Michniewicz. "Takiej rywalizacji nie ma w klubach, gdzie jest ośmiu zawodników prezentujących ligowy poziom i dwunastu takich sobie" - tłumaczy trener piłkarzy na łamach "Przeglądu Sportowego".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|