Piłkarz Barcelony, Thierry Henry, to dziwna osoba. Od rozwodu z żoną widuje swoją córeczkę bardzo rzadko i ponoć bardzo mu z tego powodu smutno. Dlaczego jednak nie chce ułożyć sobie normalnych stosunków z matką dziecka, tylko skarży się dziennikarzom? Oni nie przyprowadzą mu córeczki do domu. Musi zrobić to sam.
Henry widuje swoja małą Tea bardzo, bardzo rzadko. Od momentu rozwodu z żoną widział się z dzieckiem zaledwie pięć razy!
Piłkarz zapewnia jednak, że bardzo, bardzo swą córę kocha. "Ona jest najważniejsza w moim życiu. Nie jestem zadowolony, ponieważ ojciec, który widuje swoje dziecko kilka razy na ponad pół roku, nie może być szczęśliwy" - szczerze przyznaje Henry, co wytropiły ciacha.net.
Dlaczego piłkarz nie zabiega o częstsze wizyty u dziecka, nie wiemy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|