Martin Demichelis z Bayernu ma wielkie szczęście. Gdyby jego szefowie byli bardziej zacietrzewieni, to już by sobie w Monachium nie pograł. Ale na szczęście są wyrozumiali i wystarczyły przeprosiny, by niepokorny piłkarz wrócił do łask. A czym zawinił? Chciał sam ustalać sobie pozycję na boisku.
W ubiegłym tygodniu Argentyńczyk stwierdził bowiem, że nie zamierza grać w pomocy. Nie, i już. Trener Bayernu zareagował natychmiast.
Ottmar Hizfeld powiedział, że piłkarz nie jest od ustalanie sobie pozycji na boisku, tylko od gry. I że jeśli chce pozycję ustalać, to w Bayernie grać nie będzie - informuje onet.pl.
Na szczęście zwyciężył zdrowy rozsądek. Demichelis przeprosił, a Hizfeld mu wybaczył i zawodnik znów zobaczy zieloną murawę. Gra defensywna Bawarczyków powinna więc wyglądać lepiej niż w meczu, w którym Bayern doznał sensacyjnej porażki z Energie Cottbus (0:2).
"Przeprosił, to już koniec tej historii" - zakończył definitywnie sprawę trener.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|