Słoweńcy nie boją się nas, ale nadal uważają za faworytów sobotniego meczu. "My również mamy jednak swoje ambicje. Będziemy szczęśliwi, jeżeli uda nam się wywalczyć we Wrocławiu jeden punkt" - mówi ich trener Matjaz Kek. Wciąż nie wiadomo, czy jutro zagra Paweł Brożek. Kontuzje dopadły także naszych rywali. Keka to jednak nie martwi. "Futbol jest nieprzewidywalny" - tłumaczy.
O Polsce wypowiada się także Mirnes Sisic, słoweński napastnik. "To będzie bardzo trudny dla nas mecz. Najważniejsza będzie koncentracja. O wyniku zdecydują detale" - mówi.
Sisic zdaje sobie sprawę, że to wszystko nie wystarczy, jeśli gościom nie będzie sprzyjać szczęście. "Jeśli pojawią się szanse na strzelenie gola, będziemy musieli je wykorzystać" - zapowiada.
Wielkiego strachu przed kadrą Beenhakkera Słoweńcy nie czują. Według nich w reprezentacji Polski nie ma osobowości, która mogłaby pociągnąć drużynę do zwycięstwa.
>>>Polska nie ma gwiazd, nie ma się czego bać
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl