Po meczu z Norwegią Polacy udali się autokarem do hotelu, gdzie jeszcze przez kilka godzin we wspólnym gronie omawiali każdą akcję spotkania. Oczywiście , oddany na kilka sekund przed końcową syreną, przesądzający o naszym awansie do dalszej fazy rozgrywek.
"Po prostu rzuciłem, na dwie sekundy wstrzymałem oddech i czekałem, czy piłka wpadnie" - zdradził kolegom bohater naszej drużyny.
Około drugiej w nocy wszyscy leżeli już w łóżkach. " i trzeba jak najlepiej przygotować się do meczu z Chorwacją. Zresztą na świętowanie będzie jeszcze czas" - powiedział nasz bramkarz Sławomir Szmal.
Swoich piątkowych rywali chłopcy Wenty znają bardzo dobrze, ale i tak , by już na parkiecie niczym ich zaskoczyli.
Jeszcze dziś Polaków czeka pierwszy trening na hali w Zagrzebiu. Po nim będą mieli wolne.