"Kiedyś powiedziałem, że jeśli Chinka i Chińczyk zdobędą mistrzostwo Polski, to ja więcej w tych zawodach nie zagram" - powiedział nasz najlepszy pingpongista w ostatnich kilkunastu latach Lucjan Błaszczyk. Polak nie może zrozumieć, dlaczego w jego kraju inwestuje się w chiński tenis stołowy.
"Przecież polscy kibice nie będą się identyfikować z zawodnikami zagranicznymi, a co będzie jeśli za jakiś czas Chińczycy wrócą do swoich krajów lub wyjadą gdzieś indziej do Europy? " - mówi rozgoryczony Błaszczyk.
W Ostródzie Błaszczyk nie zdobył 12. w karierze tytułu mistrza kraju. W półfinale sensacyjnie przegrał z Arturem Danielem. W meczu o złoty medal Daniel zagra z Wang Zeng Yi, a skład kobiecego finału tworzą Xu Jie i Li Qian.
"Ja ich rozumiem, oni chcą się rozwijać, spełniać swoje ambicje. Nie jestem przeciwko nim, ale dotychczasowej polityce władz PZTS. Czy potrzebna jest nam armia zaciężna? Przez wiele lat dawaliśmy sobie bez niej radę" - mówi Błaszczyk, który w deblu zdobył kolejny medal w duecie z Wang Zeng Yi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane