Nie warto atakować na ulicy zawodników MMA. Przekonali się o tym trzej napastnicy, którzy na jednej z ulicy Los Angeles próbowali okraść Antoniego Hardonona. Mieli pecha, bo nie wiedzieli, że dla Holendra brutalne walki w klatce to codzienność...
Hardonk przechadzał się po ulicach Los Angeles, kiedy zaczepiło go trzech mężczyzn. Poprosili o pieniądze na papierosy. Kiedy Holender wyciągnął portfel okazało się, że nie ma banknotów o małych nominałach, więc grzecznie odmówił.
Wtedy napastnicy wyjęli nóż. Hardonk chciał się bić, ale trzej mężczyźni... uciekli.
To jednak nie koniec tej historii. Kilkanaście minut później Hardonk spotkał zbirów po raz drugi. Tym razem zaatakowali kobietę. Tego było już za wiele. Zawodnik ruszył w poścg za rabusiami, dopadł dwóch i powalił na ziemię. Trzeci zdołał zbiec.
- stwierdził w rozmowie z dziennikarzami.
A tak walczy Hardonk:
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|