Atletico znów dostało gola do szatni
Pierwsza połowa na Emirates Stadium miała praktycznie taki sam przebieg jak przed tygodniem pierwsze czterdzieści pięć minut na Estadio Metropolitano. Obie drużyny nie stworzyły sobie zbyt wielu okazji do strzelenia gola, a jedynka bramka padła tuż przed zejściem do szatni na przerwę.
Wtedy z rzutu karnego prowadzenie Arsenalowi dał Viktor Gyokeres. Teraz wynik spotkania otworzył Bukayo Saka. Napastnik "Kanonierów" z bliska dobił piłkę do siatki po uderzeniu Leandro Trossarda.
Syn trenera ograł bramkarza, ale nie oddał strzału
Nie mające nic do stracenia Atletico w po zmianie stron ruszyło do przodu. W 51. minucie blisko trafienia był Giuliano Simeone. Syn trenera hiszpańskiej drużyny ograł już bramkarza, ale nie zdołał oddać strzału.
W 65. minucie idealną okazję do podwyższenia wyniku miał Gyokeres. Kat reprezentacji Polski z barażowego meczu o mundial tym razem jednak się pomylił. Piłka po jego uderzeniu przeleciała tuż nad poprzeczką.
Podopieczni Diego Simeone do ostatniego gwizdka sędziego próbowali doprowadzić do remisu, który oznaczałby dogrywkę. Jednak Arsenal bronił się mądrze i skutecznie. Gościom w końcówce jeszcze raz udało się poważnie zagrozić bramce "Kanonierów". W 86. stuprocentową okazję zmarnował Alexander Sorloth. Ostatecznie londyńczycy dowieźli jednobramkowe prowadzenie i tym samym zostali pierwszymi finalistami Ligi Mistrzów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.