44. minuta kluczowa dla losów meczu
Barcelona od samego początku zdominowała rywali. Gra toczyła się właściwie tylko na połowie Atletico. Gospodarze stworzyli sobie kilka dobrych okazji do strzelenia gola. Katalończykom brakowało jednak skuteczności. Przodował w tym Marcus Rashford. Anglik nawet raz umieścił piłkę w siatce, ale był na spalonym i bramka nie została zaliczona.
Kluczowa dla losów meczu okazała się 44. minuta. Zepchnięte do defensywy Atletico wyprowadziło akcję, która zmieniła obraz gry. Pau Cubarsi faul wychodzącego na czystą pozycję Giuliano Simeone. Po analizie VAR obrońca Barcelony został ukarany czerwoną kartką, a po chwili podyktowany rzut wolny Julian Alvarez zamienił na gola.
Barcelona dążyła do wyrównania
Osłabiona Barcelona w drugiej połowie, już bez Roberta Lewandowskiego w składzie, który został zmieniony w przerwie próbowała doprowadzić do wyrównania. W 54. minucie siły powinny się wyrównać. Tak przynajmniej twierdzą hiszpańskie media.
Według dzienników "AS" i "Mundo Deportivo" Barcelonie należał się rzut karny, a Marc Pubill powinien zostać ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.
Sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów
Zespół z Madrytu wznawiał grę od własnej bramki. Juan Musso zagrał piłkę, którą w polu karnym ręką zatrzymał Pubill. Piłkarze Barcelony od razu zaczęli domagać się odgwizdania "jedenastki". sędzia z Rumunii uznał jednak, że futbolówka "nie była jeszcze w grze" i nie wskazał na wapno.
Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo kontrowersyjna. Do sytuacji na antenie Canal+Sport odniósł się były arbiter piłkarski, a obecnie ekspert od oceny pracy sędziów, Adam Lyczmański. Jego zdaniem Kovacs nie popełnił błędu.
Mieliśmy taką sytuację w polskiej 1. lidze i tam obyło się bez interwencji sędziów VAR. Ja powiem tak, zdroworozsądkowo nie jest to jak najbardziej do interwencji. Jest to sytuacja ciekawostkowa, natomiast zadajmy sobie pytanie: czy obrońca, który dotyka piłkę ręką po podaniu od bramkarza, robi to celowo? No na pewno nie robi tego celowo. Gdyby był świadomy, że za takie coś może być rzut karny, to zapewne by tego nie zrobił, więc nie miał złych intencji, więc zdroworozsądkowo jest to dobra decyzja o niepodyktowaniu rzutu karnego tylko kontynuowaniu gry z rzutu od bramki - powiedział były arbiter.