Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielka kontrowersja w meczu Barcelona - Atletico. Czy drużynie Lewandowskiego należał się rzut karny?

dzisiaj, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wielka kontrowersja w meczu Barcelona - Atletico. Czy drużynie Lewandowskiego należał się rzut karny?
Wielka kontrowersja w meczu Barcelona - Atletico. Czy drużynie Lewandowskiego należał się rzut karny?/PAP/EPA
Barcelona w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przegrała u siebie z Atletico Madryt 0:2. Końcowy wynik być może byłby inny, gdyby Istvan Kovacs podyktował rzut karny dla Katalończyków. Rumuński sędzia nie dopatrzył się jednak przekroczenia przepisów. Hiszpańskie media grzmią o wielkiej kontrowersji.

44. minuta kluczowa dla losów meczu

Barcelona od samego początku zdominowała rywali. Gra toczyła się właściwie tylko na połowie Atletico. Gospodarze stworzyli sobie kilka dobrych okazji do strzelenia gola. Katalończykom brakowało jednak skuteczności. Przodował w tym Marcus Rashford. Anglik nawet raz umieścił piłkę w siatce, ale był na spalonym i bramka nie została zaliczona.

Kluczowa dla losów meczu okazała się 44. minuta. Zepchnięte do defensywy Atletico wyprowadziło akcję, która zmieniła obraz gry. Pau Cubarsi faul wychodzącego na czystą pozycję Giuliano Simeone. Po analizie VAR obrońca Barcelony został ukarany czerwoną kartką, a po chwili podyktowany rzut wolny Julian Alvarez zamienił na gola.

Barcelona dążyła do wyrównania

Osłabiona Barcelona w drugiej połowie, już bez Roberta Lewandowskiego w składzie, który został zmieniony w przerwie próbowała doprowadzić do wyrównania. W 54. minucie siły powinny się wyrównać. Tak przynajmniej twierdzą hiszpańskie media.

Według dzienników "AS" i "Mundo Deportivo" Barcelonie należał się rzut karny, a Marc Pubill powinien zostać ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką.

Sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów

Zespół z Madrytu wznawiał grę od własnej bramki. Juan Musso zagrał piłkę, którą w polu karnym ręką zatrzymał Pubill. Piłkarze Barcelony od razu zaczęli domagać się odgwizdania "jedenastki". sędzia z Rumunii uznał jednak, że futbolówka "nie była jeszcze w grze" i nie wskazał na wapno.

Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo kontrowersyjna. Do sytuacji na antenie Canal+Sport odniósł się były arbiter piłkarski, a obecnie ekspert od oceny pracy sędziów, Adam Lyczmański. Jego zdaniem Kovacs nie popełnił błędu.

Mieliśmy taką sytuację w polskiej 1. lidze i tam obyło się bez interwencji sędziów VAR. Ja powiem tak, zdroworozsądkowo nie jest to jak najbardziej do interwencji. Jest to sytuacja ciekawostkowa, natomiast zadajmy sobie pytanie: czy obrońca, który dotyka piłkę ręką po podaniu od bramkarza, robi to celowo? No na pewno nie robi tego celowo. Gdyby był świadomy, że za takie coś może być rzut karny, to zapewne by tego nie zrobił, więc nie miał złych intencji, więc zdroworozsądkowo jest to dobra decyzja o niepodyktowaniu rzutu karnego tylko kontynuowaniu gry z rzutu od bramki - powiedział były arbiter.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj