Piąty pojedynek Barcelony z Atletico
Na Camp Nou doszło do hiszpańskiego pojedynku. Barcelona z Atletico w obecnym sezonie zmierzyły się już po raz piąty. W półfinale Pucharu Króla górą byli piłkarze ze stolicy Hiszpanii. Na własnym stadionie wygrali aż 4:0, natomiast w rewanżu przegrali 0:3.
W hiszpańskiej La Liga dwukrotnie wygrywał zespół Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego. U siebie 3:1, a na wyjeździe 2:1. W tym ostatnim meczu, który odbył się w minioną sobotę kapitan reprezentacji Polski strzelił dla Katalończyków zwycięskiego gola.
Lewandowski nie wyszedł na drugą połowę
W środowy wieczór Lewandowski mecz zaczął w podstawowym składzie. Szczęsny niemal "tradycyjnie" całe spotkanie oglądał z ławki rezerwowych.
37-letni napastnik Barcelony w pierwszej połowie tylko raz uderzył na bramkę Atletico. Jego strzał został zblokowany i bramkarz gości nie miał problemu ze złapaniem piłki w ręce. Po przerwie Lewandowski już się na murawie nie pojawił. Jego miejsce na boisku zajął Fermin Lopez.
Niewykorzystane sytuacje zemściły się na Barcelonie
Bez Lewandowskiego w składzie Barcelona w drugiej połowie próbowała odrobić stratę jednego gola. Katalończycy przed przerwą dominowali, ale brakowało im skuteczności. Przodował w tym Marcus Rashford. Anglik wprawdzie trafił do siatki, jednak był na spalonym i bramka nie została uznana.
Niewykorzystane okazje zemściły się na Barcelonie w samej końcówce pierwszej odsłony gry. W 44. minucie Pau Cubarsi faulował wychodzącego na czystą pozycję Guliano Simeone. Z to zagranie obrońca gospodarzy został ukarany czerwoną kartką, a goście zyskali rzut wolny, który cudownym uderzeniem na gola zamienił Julian Alvarez.
Atletico wypracowało solidną zaliczkę
Mimo gry w osłabieniu Barcelona do ostatniego gwizdka sędziego dążyła do strzelenia gola. To się jednak podopiecznym Hansiego Flicka nie udało. Natomiast ponownie tej sztuki dokonali gracze Atletico. W 69. minucie wynik spotkania ustalił Alexander Sorloth.
Porażka 0:2 oczywiście nie przekreśla szans Barcelony na awans, ale dwubramkowa zaliczka stawia zespół z Madrytu w roli zdecydowanego faworyta.