Raczkowski nie miał łatwego zadania
Marciniak ostatecznie pełnił funkcję arbitra technicznego. Natomiast Raczkowski na murawie nie miał łatwego zadania. Na boisku nie brakowało męskich starć. Piłkarze obu drużyn grali twardo i często przekraczali przepisy.
Gospodarze wynik meczu otworzyli w 25. minucie. Po sprytnie rozegranym rzucie rożnym do siatki gości trafił Dominik Szoboszlai.
"The Reds" na przerwę mogli, a nawet powinni schodzić z dwubramkową przewagą. W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Raczkowski podyktował rzut karny dla Liverpoolu. W polu karnym trafiony w nogę był Szoboszlai, ale Węgier w tej sytuacji też sporo dodał od siebie. Mimo wszystko decyzja polskiego arbitra o przyznaniu "jedenastki" była słuszna. Niestety dla miejscowych kibiców Mohamed Salah nie wykorzystał okazji. Znakomicie w bramce spisał się Ugurcan Cakır.
Po przerwie Liverpool znokautował Galatasaray
Po zmianie stron piłkarze Liverpoolu bardzo szybko przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Między 51., a 62. minutą piłka aż cztery razy wpadła do bramki Galatasaray. Trzy z tych trafień zostały zaliczone i zrobiło się 4:0.
Najpierw na listę strzelców wpisał się Hugo Ekitike, a następnie Ryan Gravenberch. Przy obu golach asystował Salah. Chwilę później Egipcjanin w końcu sam umieścił futbolówkę w siatce.
Raczkowski popełnił błąd?
W samej końcówce piłka jeszcze raz znalazła się w siatce Galatasaray. Gol nie został jednak uznany. Raczkowski dopatrzył się przewinienia na bramkarzu gości. Powtórki jednak pokazały, że decyzja polskiego arbitra wydaje się mocno kontrowersyjna, albo nawet błędna, bo Cakır raczej nie był faulowany. Dziwne, że w tej sytuacji nie interweniował VAR i nie wezwał sędziego, by na monitorze dokładnie obejrzał zdarzenie.
Oprócz Liverpoolu w środowy wieczór awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów wywalczyli jeszcze piłkarze Barcelony, którzy pokonali w rewanżu Newcastle United aż 7:2, Bayernu Monachium, po zwycięstwie 4:1 nad Atalanta Bergamo i Atletico Madryt. Drużyna ze stolicy Hiszpanii wprawdzie przegrała 2:3 z Tottenhamem Hotspur, ale w przed tygodniem podopieczni Diego Simeone wygrali 5:2.