Kinsky rozdawał prezenty
Tottenham w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów przegrał na wyjeździe z Atletico Madryt 2:5. Winę za utratę dwóch z pięciu goli w całości ponosi Kinsky. Można powiedzieć, że bramkarz gości podarował gospodarzom dwa prezenty.
W obu przypadkach czeski bramkarz wykazał się bardzo słabymi umiejętnościami gry nogami. Takich błędów nie powinny się zdarzać nawet w juniorach, a co dopiero w Lidze Mistrzów.
Kinsky trzy razy wyjmował piłkę z siatki
Na pierwszej wpadce bramkarza Tottenhamu skorzystał Marcos Llorente, który w 6. minucie otworzył wynik spotkania. Dziewięć minut później historia się powtórzyła. Kinsky zaliczył kolejny koszmarny błąd, który z zimną krwią wykorzystał Julian Alvarez. W tym momencie było już 3:0 dla Atletico, bo chwilę wcześniej na 2:0 podwyższył Antoine Griezmann.
Czarny wieczór bramkarza Tottenhamu
Kwadrans gry, trzy puszczone bramki, dwie z nich po koszmarnych błędach i w 17. minucie "zjazd" do szatni. To był jeden z najgorszych debiutów w historii Ligi Mistrzów.