Barcelona szybko rozpoczęła strzelanie
Przed tygodniem Barcelona zremisowała na wyjeździe ze "Srokami" 1:1. Wyrównującego gola mistrzowie Hiszpanii strzelili w ostatniej akcji meczu z rzutu karnego. W rewanżu podopieczni Hansiego Flicka do bramki trafili już w 6. minucie.
Lamin Yamal w środkowej części boiska kapitalnie uwolnił się spod opieki rywala i prostopadłym podaniem napędził akcję Barcelony, którą wykończył Raphinha. W tym momencie pewnie wielu kibicom wydawało się, że Katalończyków czeka "spacerek". Nic bardziej mylnego. Goście szybko odpowiedzieli. W 15. minucie do remisu doprowadził Anthony Elanga. Wynik 1:1 utrzymał się tylko przez trzy minuty, bo już w 18. minucie gry gospodarze ponownie byli na prowadzeniu po golu Marca Bernala.
Lewandowski najpierw zaliczył dwa "pudła"
Drugi stracony gol nie ostudził zapału Newcastle. Przyjezdni ponownie szybko odrobili straty. W 28. minucie znów drogę do bramki Barcelony znalazł Elanga.
"Duma Katalonii" powinna odzyskać prowadzenie za sprawą Lewandowskiego. Polak miał dwie doskonałe okazje do wpisania się na listę strzelców. W pierwszym przypadku jego uderzenie ofiarnym wślizgiem zablokował Dan Burn.
Natomiast za drugim razem 37-letni napastnik będąc tuż przed bramką nie trafił w piłkę. W tej sytuacji nie popisał się również Yamal, który z bliska fatalnie przestrzelił.
Barcelona strzeliła Newcastle gola do szatni
Katalończycy dopięli swego jeszcze przed zejściem na przerwę. W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy w polu karnym faulowany był Raphinha. Sędzia po analizie VAR podyktował "jedenastkę", którą na bramkę zamienił Yamal.
Po zmianie stron emocje się skończyły. Barcelona szybko zdobyła kolejne gole i stało się jasne, że Newcastle nie odrobi już tych strat. Na 4:2 w 51. minucie podwyższył Fermin Lopez.
Lewandowski przełamał niemoc
Autorem piątej i szóstej bramki dla Katalończyków był Lewandowski. Polak dwukrotnie do siatki rywali trafił w odstępie pięciu minut. W 56. minucie pokonał bramkarze Newcastle uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, a w 61. minucie wygrał z golkiperem gości pojedynek jeden na jeden. Dla kapitana naszej kadry to zarazem pierwsze gole strzelone w marcu i pierwsze zdobyte bramki, od kiedy gra w masce chroniącej jego twarz. W poprzednich trzech spotkaniach ta sztuka mu się nie udawała. Chwilę po strzeleniu drugiego gola Lewandowski opuścił plac gry.
Szczęsny skorzystał na pechu kolegi
W 72. minucie wynik spotkania na 7:2 ustalił Raphinha. Natomiast dziesięć minut później na boisku pojawił się Wojciech Szczęsny. Strzegący bramki Barcelony od pierwszego gwizdka sędziego Joan Garcia doznał kontuzji łydki i były reprezentant Polski skorzystał na pechu kolegi z drużyny.
W ćwierćfinale Barcelona trafi na zwycięzcę rywalizacji Atletico Madryt - Tottenham Hotspur. Przed tygodniem zespół ze stolicy Hiszpanii wygrał 5:2 i przed "Kogutami" trudne zadanie w rewanżu.