Barcelona szybko odrobiła straty
Mecz nie mógł się lepiej zacząć dla Barcelony. Goście już w 4. minucie objęli prowadzenie. Błąd popełnił Clement Lenglet. Katalończycy przejęli piłkę tuż przed polem karnym gospodarzy i po chwili Lamine Yamal stanął oko w oko z Juanem Musso.
Młody gwiazdor Barcelony z zimną krwią wykorzystał okazję. Posłał piłkę między nogami interweniującego bramkarza i zrobiło się 1:0 dla mistrzów Hiszpanii.
Po strzeleniu gola Barcelona jeszcze z większą pasją atakowała rywali. To ponownie przyniosło efekt w postaci drugiego trafienia w 24. minucie. Dani Olmo obsłużył podaniem Ferrana Torresa, a 26-letni napastnik uderzył nie do obrony.
Atletico podniosło się z desek
Atletico było na deskach, ale szybko otrząsnęło się po nokdaunie. Podopieczni Diego Simeone wyprowadzili zabójczą kontrę. Marcos Llorente popędził prawą stroną i dograł piłkę w pole karne.
Jules Kounde spóźnił się i nie upilnował rywala. Ademola Lookman nie zmarnował okazji i z bliska wpakował piłkę do siatki.
Lewandowski wkroczył do akcji w 68. minucie
Piłka czwarty raz tego wieczoru wpadła do bramki w 55. minucie. Gol nie został jednak zaliczony, bo po analizie VAR okazało się, że Torres był na spalonym.
Trzynaście minut później na murawie pojawił się Robert Lewandowski. ale to nie Polak zaliczył "wejście smoka". W 76. minucie na boisko wszedł Alexander Sorloth, a chwilę później Eric Garcia faulował Norwega wychodzącego na czystą pozycję i Hiszpan za to zagranie obejrzał czerwoną kartkę.
Od tego momentu Barcelona musiała radzić sobie w "dziesiątkę". Grający w osłabieniu Katalończycy nie rezygnowali z doprowadzenia do dogrywki, ale gospodarze bronili się bardzo ofiarnie, a często sprzyjało im szczęście.
W drugim środowym ćwierćfinale awans przypieczętowało Paris Saint-Germain. Mistrz Francji pokonał na wyjeździe Liverpool 2:0.