Jestem przede wszystkim bardzo szczęśliwa. Udało się zdobyć złoty medal i bardzo mnie to cieszy. Jeśli chodzi o stan fizyczny, to czuję się dobrze. Doskwiera mi trochę wybity kciuk, ale jakoś daję radę.
Groźnie to wygląda, jak się o tym czyta. Te upadki to nic strasznego. Czułam się obolała, ale takie już są uroki kolarstwa górskiego. Wywrotki zawsze wiążą się z jakimiś urazami. Ale nie jest aż tak źle. Teraz najbardziej przeszkadza mi wybity kciuk.
Oczywiście. W Kielcach będę starała się powalczyć o tytuł i pokazać się z jak najlepszej strony. Będzie z kim walczyć. Ania Szafraniec łatwo się nie podda, ale mam nadzieję, że podium będzie nasze.
Marzy mi się pomarańczowe podium (śmiech).
Tak, planujemy wyjazd do Kanady, ale jeszcze nie wiem, czy wystartuję w dwóch wyścigach, czy tylko w jednym.
Będę walczyć. Ale jak wyjdzie, tego nie wiem. Marzy mi się ten medal i to, by założyć koszulkę liderki.
Będę trenować w Polsce. Mistrzostwa zaczynają się 1 września, ale wylatujemy do Canberry pod koniec sierpnia, żeby zdążyć się zaaklimatyzować. Najpierw czeka mnie tam start drużynowy. Wiem już, że pojadę z Marcinem Karczyńskim. 6 września w Australii czeka mnie wyścig indywidualny.
Bardzo się cieszę, że osiągnęła taki sukces. To niezwykle silna dziewczyna. Ola jest w dobrej formie i sądzę, że gdyby startowała z elitą, to też świetnie dałaby sobie radę.