Mundialowe szaleństwo naprawdę ogarnęło cały piłkarski świat. We wszystkich krajach, których reprezentacje zagrają na niemieckich stadionach, prasa poświęca całe strony mundialowi.
Karaibskie wyspy Trynidad i Tobago głównie roztkliwiają się nad swoimi piłkarzami. Bo zamiast o grze, sportowcy gadają głównie o... chorobach! Jednego boli głowa,
innego noga. "Może wolą zarabiać w europejskich klubach, niż grać pod naszymi flagami?" - zastanawia się dziennik "Trinidad Express".
Afrykańska Ghana fetuje rozpoczęcie mundialu zdecydowanie radośniej! Do Niemiec przybyło już 7 tys. kibiców z tego małego państewka czarnego lądu. Z tym że zamiast podśpiewywać kibicowskie przyśpiewki... słuchają reggae! A tygodnik "HiGhana" drukuje listę narodowych festiwali, gdzie oprócz tego, że będzie można oglądać rozgrywki, zabrzmi czarna muzyka.
Japonia jest podzielona. "Japan Times" radośnie poleca zamknięte klubowe imprezy połączone z oglądaniem meczów japońskiej reprezentacji. Pierwsza odbędzie się 12 lipca w tokijskim klubie "Womb", gdy Japonia będzie grać z Australią. "Zapewniamy stadionową atmosferę!" - twierdzą organizatorzy fety. I kuszą niemieckim piwem za 500 jenów (ok. 14 zł). Promocja jest przemyślana na konkretny efekt. Właściciele chcą mieć bowiem pewność, że kibice... będą zdzierać gardła! A według dziennika "Yomiuri", kibice muszą się naprawdę postarać! Bo, jak twierdzą, japońska reprezentacja przeżywa... psychiczne podłamanie. Skąd te podejrzenia? Wszystko przez przegrany niedzielny mecz z Maltą! "To miała być rozgrzewka, a wyszło, że jesteśmy sztywni i zimni" - ponuro konkluduje "Yomiuri".
A Korea Południowa? Ci chyba mundialem interesują się najmniej. Bo czasopismo "Seul Times" - zamiast zagrzewać koreańskich chłopców do boju - podpowiada Koreańczykom... gdzie spędzić czas bez piłki nożnej. I polecają dwa seulskie musicale: "Draculę" w HanJeon Arts Center i "Charlie Brown" w ChungMu Art Hall. Obydwa przedstawienia w promocyjnych cenach. Bo przecież mundial to nie dla wszystkich święto!
Afrykańska Ghana fetuje rozpoczęcie mundialu zdecydowanie radośniej! Do Niemiec przybyło już 7 tys. kibiców z tego małego państewka czarnego lądu. Z tym że zamiast podśpiewywać kibicowskie przyśpiewki... słuchają reggae! A tygodnik "HiGhana" drukuje listę narodowych festiwali, gdzie oprócz tego, że będzie można oglądać rozgrywki, zabrzmi czarna muzyka.
Japonia jest podzielona. "Japan Times" radośnie poleca zamknięte klubowe imprezy połączone z oglądaniem meczów japońskiej reprezentacji. Pierwsza odbędzie się 12 lipca w tokijskim klubie "Womb", gdy Japonia będzie grać z Australią. "Zapewniamy stadionową atmosferę!" - twierdzą organizatorzy fety. I kuszą niemieckim piwem za 500 jenów (ok. 14 zł). Promocja jest przemyślana na konkretny efekt. Właściciele chcą mieć bowiem pewność, że kibice... będą zdzierać gardła! A według dziennika "Yomiuri", kibice muszą się naprawdę postarać! Bo, jak twierdzą, japońska reprezentacja przeżywa... psychiczne podłamanie. Skąd te podejrzenia? Wszystko przez przegrany niedzielny mecz z Maltą! "To miała być rozgrzewka, a wyszło, że jesteśmy sztywni i zimni" - ponuro konkluduje "Yomiuri".
A Korea Południowa? Ci chyba mundialem interesują się najmniej. Bo czasopismo "Seul Times" - zamiast zagrzewać koreańskich chłopców do boju - podpowiada Koreańczykom... gdzie spędzić czas bez piłki nożnej. I polecają dwa seulskie musicale: "Draculę" w HanJeon Arts Center i "Charlie Brown" w ChungMu Art Hall. Obydwa przedstawienia w promocyjnych cenach. Bo przecież mundial to nie dla wszystkich święto!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz